Pamiętnik Sefara, sąsiada Noego

Treść jest wytworem programu komputerowego, traktuj ją tylko jako ciekawostkę.

Rok 1032 od stworzenia Adama, wiosna

Dzisiaj wprowadziliśmy się z rodziną do nowego domu. Okolica wydaje się spokojna i żyzna. Nasze pola sąsiadują z gospodarstwem człowieka imieniem Noe. Ludzie w wiosce mówią o nim różne rzeczy. Podobno jest potomkiem Seta w dziewiątym pokoleniu i ma już ponad pięćset lat! Trudno w to uwierzyć, ale rzeczywiście wygląda na starca, chociaż ciało ma wciąż silne. Mówią też, że rozmawia z Bogiem Adama i Seta, tym samym, który wygnał pierwszych ludzi z Edenu. Niewielu już wierzy w tego Boga – większość oddaje cześć Baalowi i Asztoret, co wydaje się bardziej praktyczne. Ci bogowie przynajmniej odpowiadają na modlitwy o deszcz i płodność.

Jutro pójdę przywitać się z sąsiadem. Moja żona Ketura upiekła chleb jako podarunek. Mam nadzieję, że będziemy żyć w zgodzie.

Rok 1032, kilka dni później

Odwiedziłem Noego. Jest dziwnym człowiekiem – uprzejmym, ale jakby nieobecnym duchem, patrzącym gdzieś ponad naszą rzeczywistość. Przedstawił mi swoich trzech synów: Sema, Chama i Jafeta. Wszyscy są już dorośli, mają swoje rodziny. Kiedy zapytałem go, czym się zajmuje, powiedział, że jest „zwiastunem sprawiedliwości”. Nie bardzo rozumiem, co miał na myśli.

Podczas rozmowy kilkakrotnie wspomniał o „nadchodzącej karze” i „gniewie Bożym”. Mówił, że ludzkość pogrążyła się w zepsuciu i przemocy, i że Bóg żałuje, że stworzył człowieka. Nie wiem, co o tym myśleć. Prawdą jest, że świat nie jest idealny – zdarzają się wojny, kradzieże, a olbrzymi (potomkowie synów bożych i córek ludzkich, jak głosi stara legenda) terroryzują niektóre okolice. Ale czy jest aż tak źle, by zasługiwać na całkowitą zagładę? Wydaje mi się, że Noe przesadza.

Rok 1033

Noe coraz częściej przemawia na rynku, ostrzegając przed potopem, który ma zniszczyć cały świat. Ludzie śmieją się z niego, nazywają go szaleńcem. Przyznaję, że i ja uważam jego przepowiednie za absurdalne. Wielka woda miałaby pokryć całą ziemię? Nawet najwyższe góry? To niemożliwe.

Jednak jest w jego oczach coś, co nie pozwala mi całkowicie odrzucić jego słów – głęboka pewność, jakiej nigdy nie widziałem u żadnego człowieka. Mówi, jakby już widział tę katastrofę, jakby była dla niego równie realna jak ziemia pod jego stopami.

Moja żona twierdzi, że powinniśmy trzymać się od niego z daleka. Mówi, że szaleństwo może być zaraźliwe. Może ma rację.

Rok 1036

Noe oszalał na dobre. Zaczął budować gigantyczną konstrukcję na swoim polu! Mówi, że to arka, która ma uratować jego rodzinę i po parze z każdego gatunku zwierząt przed nadchodzącym potopem. Budowa prowadzona jest zgodnie z bardzo szczegółowymi planami, które podobno otrzymał od samego Boga.

Dziś podszedłem bliżej, by przyjrzeć się tej budowli. Jest imponująca, muszę przyznać. Ogromna drewniana skrzynia pokryta smołą, z wieloma pomieszczeniami i poziomami. Na moje pytanie, skąd weźmie wszystkie zwierzęta, odpowiedział po prostu: „Bóg je przyprowadzi”. Jakby to było najnormalniejsze wyjaśnienie pod słońcem!

Cała okolica żyje tym widowiskiem. Ludzie przychodzą z dalekich stron, by zobaczyć „arkę szaleńca”. Niektórzy się śmieją, inni złorzeczą, twierdząc, że tak wielka konstrukcja oszpeca krajobraz. Są też tacy, którzy się boją, myśląc, że Noe rzeczywiście może mieć rację. Ja sam nie wiem, co myśleć. Jego zaangażowanie i determinacja są zdumiewające.

Rok 1042

Minęło już sześć lat od rozpoczęcia budowy arki, a Noe i jego synowie nadal nad nią pracują. Postępy są zadziwiające. Konstrukcja jest już prawie ukończona. Nie wiem, skąd czerpią siły i zapał. Czy naprawdę wierzą, że nadchodzi koniec świata?

Wczoraj zdobyłem się na odwagę i zapytałem Noego wprost, czy nie obawia się, że poświęca całe życie dla czegoś, co może się nigdy nie wydarzyć. Spojrzał na mnie z dziwnym spokojem i powiedział: „Sefarze, nie buduję tej arki z lęku, ale z posłuszeństwa. Bóg przemówił, a ja odpowiadam”. W jego głosie nie było cienia wątpliwości.

Czasem zastanawiam się, jak to musi być – żyć z taką pewnością, z takim przekonaniem. Moje własne życie wydaje mi się w porównaniu płytkie i niepewne.

Rok 1052

Dziś stało się coś niezwykłego. Arka została ukończona, a do posiadłości Noego zaczęły przybywać zwierzęta. Nie pojedynczo, ale w parach, każdego gatunku po dwie sztuki! Idą jak zahipnotyzowane, nie walczą ze sobą, nie próbują uciekać. Lwy obok jagnięt, wilki obok saren, orły obok gołębi. Nikt w wiosce nie widział czegoś takiego.

Niektórzy zaczęli się bać. Inni nadal się śmieją, mówiąc, że to jakaś sztuczka, że Noe i jego synowie muszą mieć sposób na wabienie zwierząt. Ale ja widziałem to na własne oczy i nie potrafię tego wytłumaczyć.

Noe zaprosił mnie i moją rodzinę, byśmy dołączyli do nich w arce. Powiedział, że jest jeszcze miejsce. Żona wyśmiała tę propozycję. Moje dzieci również uznały to za żart. A ja? Sam nie wiem. Część mnie chce uwierzyć, ale druga część boi się zostać wyśmianym, boi się porzucić wszystko, co znane i pewne, dla… czego właściwie? Wizji starca?

Rok 1052, siedem dni później

Niebo ciemnieje z każdą godziną. Nigdy nie widziałem takich chmur – ciężkich, czarnych, jakby brzemieninych gniewem. Noe i jego rodzina weszli do arki. Zwierzęta również są już w środku. Wielkie drzwi arki pozostają jeszcze otwarte, jakby w ostatnim zaproszeniu.

Ludzie w wiosce dzielą się na dwa obozy – tych, którzy się boją i rozważają dołączenie do Noego, oraz tych, którzy urządzili ucztę, świętując „koniec przepowiedni szaleńca”, jak to nazywają. Argumentują, że nawet jeśli przyjdzie ulewa, to co z tego? Mamy solidne domy, niektórzy mieszkają na wzgórzach. Woda opadnie, a Noe zostanie z tą swoją śmieszną arką na środku pola.

Moja żona spakowała kilka rzeczy, na wszelki wypadek. Dzieci patrzą na mnie, czekając na decyzję. Co powinienem zrobić?

Rok 1052, wieczorem

Drzwi arki zamknęły się z głuchym łoskotem. Nie Noe je zamknął – wyglądało to, jakby sama potężna siła pchnęła te ogromne wrota. A potem zaczęło padać.

To nie jest zwykły deszcz. To ściana wody spadająca z nieba. W ciągu kilku godzin niżej położone pola zamieniły się w jeziora. Woda przybiera z każdą chwilą. Część wioski jest już zatopiona.

Pobiegliśmy z rodziną na najbliższe wzgórze. Setki ludzi zrobiło to samo. Wszyscy patrzymy na arkę Noego, która teraz już nie wygląda śmiesznie, ale majestatycznie i… bezpiecznie.

Gdybym tylko posłuchał… Gdybym uwierzył…

Później tego samego dnia

Woda wciąż się podnosi. Niektóre rodziny próbowały budować tratwy, ale przy tej sile deszczu i wiatru to beznadziejne. Arka Noego zaczęła się unosić, powoli odpływając od wzgórza.

Krzyczałem do nich, błagając o wpuszczenie nas do środka, ale mój głos ginął w ryku żywiołu. Czy mnie słyszeli? Czy widzieli nasze rozpaczliwe próby? Nie wiem.

Woda sięga już moich kolan, choć stoimy na najwyższym punkcie wzgórza. Ketura trzyma dzieci, starając się je uspokoić, ale wszyscy wiemy, co nadchodzi.

To ostatni wpis, jaki dokonuję w tym pamiętniku. Zawinę go w skórę i włożę do szczelnego glinianego naczynia, z nadzieją, że może ktoś go kiedyś odnajdzie i przeczyta.

Noe miał rację. Bóg przemówił, a ludzkość nie chciała słuchać. Ja nie chciałem słuchać, choć stała przede mną żywa prawda.

Woda wznosi się coraz wyżej…


Poniższy fragment został dopisany inną ręką, prawdopodobnie wiele lat później

Znalazłem to naczynie na zboczu góry Ararat, gdy góry były już całkowicie suche. Jestem Sem, syn Noego. Pamiętam Sefara i jego rodzinę. Ojciec często o nich wspominał podczas naszego pobytu w arce. Modlił się za nich.

Dla pamięci tych, którzy zginęli, i jako przestrogę dla przyszłych pokoleń, zachowuję ten pamiętnik. Niech przypomina, że głos Boży, nawet gdy wydaje się nieprawdopodobny i sprzeczny z tym, co widzimy i w co wierzymy, zawsze jest prawdą.

A gdy pojawi się na niebie łuk przymierza – tęcza – pamiętajmy, że jest to znak obietnicy Boga, że nigdy więcej wody potopu nie zgładzą życia na ziemi. Ale pamiętajmy też, że Bóg zawsze dotrzymuje wszystkich swoich obietnic – zarówno tych o miłosierdziu, jak i tych o sprawiedliwości.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Stary Testament. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *