– codzienne życie w wiosce, skąd pochodzili apostołowie
Zapiski odnalezione na fragmentach papirusu, przypisywane nieznanemu rybakowi żyjącemu w I wieku n.e. w wiosce rybackiej Betsaida, nad Jeziorem Galilejskim
Dzień pierwszy miesiąca Nisan, rok 26
Dzisiaj wstałem przed świtem, jak zawsze. Gwiazdy jeszcze migotały na niebie, gdy schodziłem wąską ścieżką ku brzegowi jeziora. Zimny wiatr wiejący od strony wzgórz Golanu muskał moją twarz. Betsaida jeszcze spała, tylko z kilku domostw dobiegał blask oliwnych lamp – to inni rybacy przygotowywali się do wypłynięcia.
Moja łódź czekała przywiązana do palika wbitego w piaszczysty brzeg. Sprawdziłem sieci, które wczoraj rozwiesiłem do wyschnięcia. Mimo że od dziecka wykonuję te same czynności, nigdy nie przestałem odczuwać tego dziwnego uczucia oczekiwania, gdy wypływam na ciemną taflę Jeziora Galilejskiego. Co dzisiaj wyciągnę z jego głębin?
Szymon i Andrzej – bracia z sąsiedztwa – już czekali w swojej łodzi. Skinęliśmy sobie głowami w milczeniu. Słowa są zbędne o tej porze – każdy wie, co ma robić. Ich ojciec, stary Jona, siedział na brzegu i wiązał porwane sieci. Jego ręce, mimo wieku, wciąż sprawnie splatały włókna.
Wypłynęliśmy, gdy niebo na wschodzie zaczęło różowieć. Jezioro było spokojne, co dobrze wróżyło. Znam każdy jego nastrój, każdą zmarszczkę na powierzchni. Dzisiaj obiecywało być łaskawe.
Dzień trzeci miesiąca Nisan
Wczorajszy połów był dobry. Sprzedałem większość ryb na targu w Betsaidzie, a kilka największych tilapii zachowałem, by zanieść je do Kafarnaum, gdzie kupcy z karawany oferują lepsze ceny. Moja żona Debora uwędziła kilka mniejszych sztuk na kolację i na zapas.
Dzisiaj nie wypłynąłem na jezioro. To dzień przygotowań do szabatu. Spędziłem go naprawiając sieci i łatając małą dziurę w łodzi. Używam tej samej łodzi, którą zbudował mój ojciec piętnaście lat temu z cedrowego drewna sprowadzonego z Libanu. Kosztowała go wówczas fortunę – prawie całe oszczędności życia. Pamiętam dumę w jego oczach, gdy po raz pierwszy zepchnęliśmy ją na wodę.
Filip, mój kuzyn, wpadł po południu. Opowiadał o rzymskim patrol, który przemierzał wczoraj drogę łączącą Betsaidę z Kafarnaum. Rzymianie rzadko zapuszczają się do naszej małej wioski, wolimy więc trzymać się od nich z daleka. Filip jest wiecznie ciekawski i zawsze pierwszy wie o wszystkim, co dzieje się w okolicy.
Dzień siódmy miesiąca Nisan
Szabat spędziliśmy jak zwykle. Rabin Ezra czytał z Tory fragment o stworzeniu świata. Jego głos, choć już stary i drżący, wciąż ma w sobie siłę, która przykuwa uwagę. Nasza synagoga w Betsaidzie jest skromna – prosta, kamienna budowla z ławami po bokach i podium dla czytającego. Nic w porównaniu z bogato zdobionymi synagogami w większych miastach, ale służy nam dobrze.
Po modlitwach, jak zawsze, zebraliśmy się w domu, by spożyć posiłek. Przyszli też bracia Jakub i Jan, synowie Zebedeusza, ze swoją matką Salome. Przynieśli świeżo wypieczony chleb i oliwę, my dodaliśmy wędzone ryby i wino. Debora przyrządziła też soczewicę z cebulą i czosnkiem – zapach rozchodził się po całym domu.
Rozmowa jak zwykle zeszła na podatki. Tetrarcha Herod Antypas znów je podniósł. Zebedeusz uważa, że to przez budowę jego nowego pałacu w Tyberiadzie. „Nasza praca, nasz pot, a oni biorą coraz więcej” – mówił, uderzając dłonią w stół. Stary rybak ma rację, ale co możemy zrobić? Jesteśmy tylko prostymi rybakami z Betsaidy.
Dzień dziesiąty miesiąca Nisan
Dzisiaj na targu w Kafarnaum spotkałem Natanaela z Kany. Przybył, by kupić ryby na nadchodzące święto Paschy. Wspominał o człowieku z Nazaretu, który podobno uzdrawia chorych i przemawia jak żaden z uczonych w Piśmie. Ponoć Filip już go spotkał i jest pod wrażeniem. Nazaret? Cóż dobrego może przyjść z Nazaretu? – zapytałem żartobliwie, bo wioska ta nie cieszy się dobrą opinią. Natanael tylko się uśmiechnął.
Wracając, zatrzymałem się przy warsztacie Józefa cieśli, by zamówić nowe wiosło. Stare jest już spękane i boję się, że złamie się podczas następnej burzy na jeziorze. Józef obiecał, że będzie gotowe za tydzień.
Dzień piętnasty miesiąca Nisan
Przygotowania do Paschy są w pełni. Debora z córkami piecze chleby przaśne i przygotowuje gorzkie zioła. Dom wypełnia zapach pieczonych baranków. W całej Betsaidzie czuć podniecenie – to najważniejsze święto w roku.
Wczoraj przybył do wioski Szymon Piotr z dziwną wieścią. Podobno porzuca rybołówstwo i idzie za nauczycielem z Nazaretu, tym samym, o którym wspominał Natanael. Andrzej, jego brat, również. Trudno w to uwierzyć – Szymon ma żonę, teściową, dom… Jak można tak po prostu zostawić wszystko? Jego łódź i sieci przejął młodszy brat.
Widziałem tego nauczyciela z daleka, gdy nauczał nad brzegiem. Zwykły człowiek, niczym się nie wyróżniający, choć mówi z niezwykłą mocą. Ludzie gromadzą się wokół niego, by słuchać jego przypowieści o Królestwie Bożym. Tłumy przychodzą nawet z odległych miast.
Dzień dwudziesty miesiąca Nisan
Święto Paschy minęło. Życie powraca do normalnego rytmu. Wczoraj wypłynęliśmy z Zebeduszem na nocny połów. Gwiazdy odbijały się w ciemnej tafli jeziora, gdy zarzucaliśmy sieci. Tej nocy jezioro było hojne – wyciągnęliśmy sieci pełne srebrnych tilapii i karpi.
O świcie, gdy wracaliśmy do brzegu, natknęliśmy się na łódź Szymona. Był w niej razem z nauczycielem z Nazaretu i kilkoma innymi. Nauczyciel – podobno ma na imię Jeszua – poprosił Szymona, by wypłynął na głębię i zarzucił sieci. Szymon wyglądał na zmęczonego po bezowocnej nocy połowu, ale posłuchał.
To, co nastąpiło później, trudno mi opisać. Ich sieci napełniły się tak wielką ilością ryb, że niemal się rozrywały! Musieliśmy pomóc im wyciągnąć połów na brzeg. Nigdy nie widziałem tylu ryb złowionych za jednym razem. Szymon padł na kolana przed tym człowiekiem, jakby zobaczył coś, czego my nie dostrzegliśmy.
Dzień pierwszy miesiąca Ijar
Dzisiaj Jakub i Jan, synowie Zebedeusza, również poszli za nauczycielem z Nazaretu. Zebedeusz stoi teraz sam na brzegu, patrząc w dal jeziora, jakby oczekiwał ich powrotu. Stary rybak nigdy nie pokazuje swoich uczuć, ale widzę smutek w jego oczach. Kto pomoże mu teraz przy połowach?
Obiecałem, że będę wypływał z nim, dopóki nie znajdzie nowych pomocników. W Betsaidzie zawsze jest wielu młodych chłopców gotowych do pracy na łodzi.
Dzień dziesiąty miesiąca Ijar
Coraz więcej ludzi z Betsaidy chodzi słuchać nauczyciela z Nazaretu. Debora była wczoraj z córkami i wróciła pod wielkim wrażeniem. „On mówi inaczej niż uczeni w Piśmie,” – powiedziała – „jakby znał Boga osobiście.”
Ja jestem zbyt zajęty połowami, by chodzić i słuchać nauczycieli. Ktoś musi łowić ryby, by nakarmić rodziny. Ale opowieści o uzdrowieniach i cudach rozchodzą się po całej okolicy. Podobno przywrócił wzrok ślepemu żebrakowi z naszej wioski, staremu Bartymejowi, który od lat siedział przy drodze do Kafarnaum.
Rzymianie obserwują to wszystko z niepokojem. Wczoraj widziałem więcej patroli niż zwykle.
Dzień piętnasty miesiąca Ijar
Dzisiaj po raz pierwszy poszedłem posłuchać nauczyciela z Nazaretu. Przemawiał na wzgórzu niedaleko Betsaidy. Tłum był ogromny – ludzie przyszli nawet z Dekapolu i zza Jordanu.
Jego słowa były proste, a jednocześnie głębokie. Mówił o błogosławieństwach dla ubogich duchem, cichych, miłosiernych, wprowadzających pokój. Słuchałem i czułem, jakby mówił wprost do mnie, jakby znał wszystkie tajemnice mojego serca.
Obok mnie stał Filip, mój kuzyn, teraz jeden z uczniów nauczyciela. Wyglądał inaczej – spokojniejszy, jakby odnalazł coś, czego szukał całe życie.
Dzień dwudziesty miesiąca Ijar
Burza na jeziorze zaskoczyła nas dzisiaj w południe. Niebo nagle pociemniało, wiatr przybrał na sile, a fale zaczęły rzucać łodzią jak łupiną orzecha. Takie gwałtowne burze zdarzają się na Jeziorze Galilejskim, zwłaszcza gdy zimne powietrze z Golanu zderza się z gorącym powietrzem nad wodą.
Walczyliśmy z żywiołem przez godzinę, zanim dotarliśmy bezpiecznie do brzegu. Nie wszystkim się udało – młody Ruben z wioski za Kafarnaum zaginął wraz ze swoją łodzią.
Ludzie opowiadają, że kilka dni temu nauczyciel z Nazaretu uciszył podobną burzę jednym słowem. Trudno w to uwierzyć, ale ci, którzy byli z nim w łodzi, w tym Szymon i synowie Zebedeusza, przysięgają, że to prawda.
Dzień pierwszy miesiąca Siwan
Wioski wokół jeziora przygotowują się do Święta Tygodni. Pola jęczmienia złocą się w słońcu, gotowe do żniw. Chociaż większość z nas w Betsaidzie to rybacy, wszyscy świętujemy zbiory – w końcu chleb jest równie ważny jak ryby na naszych stołach.
Widziałem dzisiaj nauczyciela z Nazaretu, gdy przechodził przez wioskę. Zatrzymał się przy domu Piotra, gdzie mieszka jego teściowa. Mówią, że uzdrowił ją z gorączki. Poszedłem tam z ciekawości i zobaczyłem starszą kobietę krzątającą się przy ognisku, przygotowującą posiłek dla gości. Wyglądała zdrowo i energicznie, choć podobno jeszcze rano leżała w wysokiej gorączce.
Nauczyciel zauważył mnie w tłumie i spojrzał mi prosto w oczy. Było w tym spojrzeniu coś, co trudno opisać – jakby widział mnie na wskroś, ale bez osądzania. Uśmiechnął się łagodnie. Nie zamieniliśmy ani słowa, a jednak czułem, jakbyśmy odbyli długą rozmowę.
Dzień dziesiąty miesiąca Siwan
Święto Tygodni obchodziliśmy z wielką radością. Synagoga była wypełniona po brzegi, gdy czytano historię nadania Tory na górze Synaj. Potem były wspólne posiłki, śpiewy i tańce.
Nauczyciel z Nazaretu nie pojawił się w Betsaidzie podczas święta. Podobno udał się z uczniami do Jerozolimy. Wśród nich są teraz nie tylko Szymon Piotr, Andrzej, Jakub i Jan z naszej wioski, ale także mój kuzyn Filip oraz Natanael z Kany, którego nauczyciel nazywa Bartłomiejem.
Debora coraz częściej mówi o naukach tego człowieka. Wieczorami, przy lampie oliwnej, opowiada dzieciom przypowieści, które od niego usłyszała – o siewcy, o ziarnie gorczycy, o zagubionej owcy. Proste historie, ale skłaniające do myślenia.
Dzień dwudziesty miesiąca Siwan
Dzisiaj na targu w Kafarnaum było głośno od plotek. Ponoć nauczyciel z Nazaretu nakarmił pięć tysięcy ludzi pięcioma chlebami i dwiema rybami gdzieś na wzgórzach niedaleko Betsaidy. Ludzie szukają go teraz wszędzie, jedni by go zobaczyć, inni by go ogłosić królem przeciwko Rzymianom.
Stary Ezra, nasz rabin, ostrzega przed fałszywymi prorokami i przypomina proroctwa o Mesjaszu. „Jeśli to On,” – mówi – „poznamy go po owocach.” Inni szepcą o Eliaszu lub jednym z dawnych proroków, który powrócił.
Ja sam nie wiem, co myśleć. Jestem prostym rybakiem, nie uczonym w Piśmie. Ale widziałem przemianę w Szymonie, Andrzeju i innych, którzy poszli za nauczycielem. Coś w nich się zmieniło – są spokojniejsi, pewniejsi, jakby odkryli jakąś prawdę, która ich wyzwoliła.
Dzień pierwszy miesiąca Tamuz
Upał staje się nie do zniesienia. Jezioro paruje w południe, tworząc mgłę nad powierzchnią wody. Wypływamy teraz tylko wcześnie rano lub późnym wieczorem, gdy słońce nie praży tak mocno.
Nauczyciel z Nazaretu wrócił w okolice Kafarnaum. Tłumy znów za nim chodzą. Niektórzy z jego uczniów, w tym Filip, przyszli dziś do Betsaidy. Pytali o łodzie, by przeprawić się na drugą stronę jeziora, w okolice Gadary.
Filip wygląda na zmęczonego, ale jest w nim jakiś wewnętrzny spokój. Opowiadał mi o życiu z nauczycielem – o ciągłych wędrówkach, o nocach spędzanych pod gołym niebem, o tłumach, które nie dają im spokoju. „Ale to jest warte każdego trudu,” – powiedział – „gdy słyszysz Jego słowa i widzisz Jego czyny.”
Dzień dziesiąty miesiąca Tamuz
Dzisiaj po raz pierwszy usłyszałem, jak nauczyciel z Nazaretu naucza. Przemawiał nad brzegiem jeziora, niedaleko miejsca, gdzie naprawiamy sieci. Mówił prostym językiem, używając obrazów z życia codziennego – o rybakach, siewcach, pasterzach, gospodyniach zagniatających ciasto.
Jego nauka różni się od tego, co słyszymy w synagodze. Nie skupia się na drobiazgowym przestrzeganiu Prawa, ale na jego duchu – na miłości do Boga i bliźniego. Mówi o Bogu jak o kochającym ojcu, a nie surowym sędzim.
Najbardziej zaskoczyło mnie to, jak mówił o cudzoziemcach i grzesznikach – z życzliwością, a nie potępieniem. To niepokoi wielu uczonych w Piśmie i faryzeuszy, którzy przychodzą go słuchać z podejrzliwością.
Dzień dwudziesty miesiąca Tamuz
Rzymski patrol zatrzymał mnie dzisiaj na drodze do Kafarnaum. Pytali o nauczyciela z Nazaretu i jego uczniów. Czego od niego chcą? Przecież on nie nawołuje do buntu przeciwko Rzymowi, jak niektórzy zeloci.
W Betsaidzie czuć napięcie. Tetrarcha Herod Antypas podobno też interesuje się nauczycielem, zwłaszcza po tym, jak kazał ściąć Jana Chrzciciela. Niektórzy mówią, że uważa Jeszuę za Jana, który powstał z martwych.
Modlę się o bezpieczeństwo dla Filipa i innych z naszej wioski, którzy poszli za nauczycielem.
Dzień pierwszy miesiąca Aw
Upał stał się tak nieznośny, że nawet ryby szukają chłodniejszych, głębszych wód jeziora. Połowy są skąpe, ledwo wystarczające na utrzymanie rodziny.
Widziałem dziś Szymona Piotra. Wrócił na krótko do Betsaidy, by odwiedzić rodzinę. Wygląda inaczej – jest w nim pewność, której wcześniej nie miał. Opowiadał o nauczycielu z taką wiarą, że trudno było nie słuchać.
„On jest Mesjaszem,” – powiedział mi cicho, gdy siedzieliśmy sami nad brzegiem jeziora – „Synem Boga żywego.” Nie wiedziałem, co odpowiedzieć. To śmiałe wyznanie, zwłaszcza w czasach, gdy Rzymianie krzyżują każdego, kto ogłasza się królem.
Dzień dziesiąty miesiąca Aw
Dzisiaj wspominaliśmy zburzenie Świątyni. Rabin Ezra czytał Lamentacje Jeremiasza, a my siedzieliśmy na ziemi, posypując głowy popiołem. To dzień żałoby dla całego Izraela.
Po modlitwach rozmawialiśmy o naszym ucisku – najpierw pod Babilończykami, potem Persami, Grekami, a teraz Rzymianami. Niektórzy z mężczyzn w wiosce sprzyjają zelotom i marzą o powstaniu, które wyzwoli Izraela. Inni, jak ja, pragną po prostu spokojnie żyć i pracować.
Zastanawiam się, co nauczyciel z Nazaretu myśli o Rzymianach. Jego uczniowie unikają tego tematu, choć wśród nich jest Szymon zwany Zelotą.
Dzień dwudziesty miesiąca Aw
Przyszła wieść, że nauczyciel z Nazaretu uzdrowił córkę Syrofenicjanki – poganki z okolic Tyru. To wywołało poruszenie wśród bardziej pobożnych mieszkańców Betsaidy. Jak mógł okazać łaskę poganom, gdy tylu cierpiących jest wśród ludu Izraela?
A jednak, gdy o tym myślę, przypominam sobie jego słowa o miłowaniu nieprzyjaciół i błogosławieniu tych, którzy nam złorzeczą. Trudne słowa dla ludu, który od wieków cierpi prześladowania.
Dzień pierwszy miesiąca Elul
Zbliża się koniec lata. Noce stają się chłodniejsze, a wiatr mocniejszy. To dobry czas na połowy – ryby są aktywniejsze w chłodniejszej wodzie.
Dziś rano, gdy wypływałem na jezioro, zobaczyłem postać idącą brzegiem. Nawet z daleka rozpoznałem w niej nauczyciela z Nazaretu. Szedł sam, co rzadko mu się zdarza – zwykle otaczają go tłumy. Zatrzymał się i patrzył na wschodzące słońce, a potem ukląkł i zaczął się modlić.
Było coś poruszającego w widoku tego człowieka, rozmawiającego z Bogiem o świcie, nad brzegiem jeziora. Nie chciałem mu przeszkadzać, więc odpłynąłem cicho.
Dzień dziesiąty miesiąca Elul
Jezioro okazało się dziś wyjątkowo hojne. Wyciągnęliśmy sieci pełne tilapii, karpi i barwen. Moje dzieci pomagały mi czyścić ryby na brzegu, a Debora przygotowała część na sprzedaż, a część uwędziła.
Filip wpadł wieczorem. Nauczyciel wysłał uczniów po dwóch do okolicznych wiosek, by głosili nadejście Królestwa Bożego. Filip i Natanael przyszli do Betsaidy.
„Królestwo Boże jest blisko,” – mówił Filip z przekonaniem – „jest pośród was, choć go nie widzicie.” Te słowa brzmiały mi w uszach, gdy zasypiałem.
Dzień dwudziesty miesiąca Elul
Przygotowujemy się do Rosz ha-Szana, żydowskiego Nowego Roku. Debora piecze okrągłe chałki z rodzynkami i szykuje miód, by rok był słodki. Dzieci ekscytują się nadchodzącym świętem.
Widziałem dziś nauczyciela z Nazaretu na targu w Kafarnaum. Otaczał go tłum, jak zwykle, ale zauważyłem też grupkę faryzeuszy i uczonych w Piśmie, przyglądających mu się podejrzliwie. Jeden z nich podszedł i zaczął go wypytywać o interpretację Prawa, próbując go złapać na jakimś błędzie.
Nauczyciel odpowiadał mądrze, cytując Torę i proroków z pamięci. Jego odpowiedzi były tak trafne, że nawet niektórzy faryzeusze kiwali głowami z uznaniem.
Dzień pierwszy miesiąca Tiszri, rok 27
Rosz ha-Szana. Nowy Rok. Synagoga była wypełniona po brzegi, gdy dźwięk szofaru wzywał nas do modlitwy i pokuty. Rabin Ezra mówił o nadchodzących Dniach Strachu, czasie pomiędzy Rosz ha-Szana a Jom Kippur, gdy Bóg zapisuje nasze losy na nadchodzący rok.
Potem zebraliśmy się w domach na świąteczny posiłek. Na stole stały symboliczne potrawy – jabłka maczane w miodzie na słodki rok, rybia głowa, by być „na czele, a nie w ogonie”, granaty z wieloma nasionami symbolizującymi dobre uczynki.
Nauczyciel z Nazaretu przybył dziś do Betsaidy z uczniami. Widziałem, jak szli ulicą w kierunku domu Piotra. Ludzie wychodzili z domów, by go pozdrowić i prosić o błogosławieństwo.
Dzień dziesiąty miesiąca Tiszri
Jom Kippur. Dzień Pojednania. Od zachodu słońca wczoraj do zachodu dzisiaj pościliśmy i modliliśmy się, prosząc Boga o przebaczenie grzechów.
W synagodze rabin Ezra odczytał fragment o obrzędach Dnia Pojednania w Świątyni. Chociaż Świątynia stoi daleko w Jerozolimie, a my jesteśmy prostymi rybakami z Galilei, czujemy więź z tym świętym miejscem i rytuałami.
Nauczyciel z Nazaretu spędził dzień w odosobnieniu, na modlitwie na wzgórzu za wioską. Jego uczniowie dołączyli do modlitw w synagodze.
Dzień piętnasty miesiąca Tiszri
Rozpoczęło się Święto Sukkot – Święto Namiotów. Przez siedem dni będziemy mieszkać w szałasach pokrytych gałęziami, na pamiątkę wędrówki naszych przodków przez pustynię.
Cała Betsaida tętni życiem. Przed każdym domem stoi szałas ozdobiony owocami, warzywami i kwiatami. Dzieci biegają między nimi, śmiejąc się i bawiąc.
Nauczyciel z Nazaretu przemawiał dziś do tłumu, mówiąc o wodzie życia. „Kto jest spragniony, niech przyjdzie do mnie i pije!” – wołał. Jego słowa zapadły mi głęboko w serce, gdy stałem na skraju tłumu, słuchając.
Wieczorem, gdy siedzieliśmy w naszym szałasie, patrząc na gwiazdy przez gałęzie, opowiedziałem Deborze i dzieciom o jego słowach. Moja najmłodsza córka, Rut, zapytała: „Tato, czy ty też jesteś spragniony?” Nie wiedziałem, co odpowiedzieć.
Dzień dwudziesty miesiąca Tiszri
Święto Sukkot dobiegło końca. Rozebraliśmy szałasy i wróciliśmy do codziennego życia. Jesień w pełni, wieczory stają się zimniejsze.
Nauczyciel z Nazaretu wyruszył w kierunku Jerozolimy. Podobno zamierza tam spędzić zimę. Jego uczniowie, w tym Filip, Szymon Piotr, Andrzej, Jakub i Jan z naszej wioski, poszli z nim.
Przed odejściem Filip przyszedł się pożegnać. „Nie wiem, kiedy wrócimy,” – powiedział – „ale jeśli chcesz, możesz iść z nami.” Zawahałem się. Część mnie chciała porzucić wszystko i pójść za tym niezwykłym człowiekiem, jak zrobili to inni. Ale myśl o Deborze, dzieciach, starych rodzicach, którzy liczą na moją pomoc, powstrzymała mnie.
„Może następnym razem,” – odpowiedziałem. Filip uśmiechnął się ze zrozumieniem i uścisnął mnie na pożegnanie.
Dzień pierwszy miesiąca Cheszwan
Przyszły pierwsze jesienne deszcze, błogosławieństwo dla ziemi spieczonej letnim upałem. Jezioro wzburzyło się, utrudniając połowy.
Betsaida wydaje się pusta bez nauczyciela z Nazaretu i jego uczniów. Ludzie wracają do swoich codziennych zajęć, ale w rozmowach wciąż przewijają się jego nauki i czyny.
Zastanawiam się, co się z nim stanie. Niektórzy uważają go za proroka, inni za Mesjasza, jeszcze inni za wichrzyciela. Rzymianie obserwują go z niepokojem, faryzeusze z podejrzliwością. A on po prostu naucza o Królestwie Bożym i miłości.
Dzień dziesiąty miesiąca Cheszwan
Dzisiaj na targu w Kafarnaum spotkałem teściową Szymona Piotra. Opowiadała o uzdrowieniu, którego doświadczyła. „Leżałam w gorączce, myślałam, że to już koniec,” – mówiła – „a on wszedł, wziął mnie za rękę, i gorączka ustąpiła. Od razu wstałam i mogłam usługiwać gościom.”
Jej oczy błyszczały, gdy opowiadała o nauczycielu. „On jest inny niż wszyscy, których znałam,” – powiedziała cicho – „jest w nim moc, ale i łagodność.”
Dzień dwudziesty miesiąca Cheszwan
Wiatr od wzgórz Golanu przyniósł pierwszy prawdziwy chłód. Zakładamy cieplejsze tuniki i płaszcze, gdy wypływamy rankiem na połowy. Jezioro staje się niespokojne, częściej zdarzają się burze.
Dzisiaj, gdy naprawiałem sieci na brzegu, podszedł do mnie stary Ezra, nasz rabin. Usiadł obok na kamieniu, patrząc na wzburzone wody jeziora.
„Co myślisz o tym nauczycielu z Nazaretu?” – zapytał wprost, co nie jest w jego zwyczaju.
Zastanawiałem się przez chwilę, wiążąc porwane włókna sieci. „Jest w nim coś… innego,” – odpowiedziałem ostrożnie – „jego słowa mają moc, jakiej nie słyszałem u innych nauczycieli.”
Ezra westchnął. „Mesjasz ma przyjść z rodu Dawida, urodzić się w Betlejem. Ten człowiek jest z Nazaretu, syn cieśli.” Spojrzał na mnie uważnie. „A jednak… jego nauki… sposób, w jaki wypełnia Pismo…”
Nie dokończył. Siedzieliśmy w milczeniu, każdy pogrążony we własnych myślach.
Dzień pierwszy miesiąca Kislew
Przyszły wieści z Jerozolimy. Nauczyciel z Nazaretu wywołał poruszenie w Świątyni, wypędzając przekupniów i zmieniających pieniądze. Arcykapłani i uczeni w Piśmie są wzburzeni.
Zebedeusz, który wrócił właśnie z pielgrzymki do Jerozolimy, opowiadał o tym w synagodze. „On nauczał codziennie w Świątyni,” – mówił – „a tłumy słuchały go z zapartym tchem. Uczeni w Piśmie próbowali go podchwycić na słowach, ale on odpowiadał im mądrze, cytując Pisma. Nawet niektórzy saduceusze słuchali go z uwagą.”
Martwię się o Filipa i innych z naszej wioski. Jerozolima jest teraz niebezpiecznym miejscem dla uczniów nauczyciela.
Dzień dziesiąty miesiąca Kislew
Zbliża się Chanuka, święto światła. Przygotowujemy lampki oliwne i świece, które będziemy zapalać przez osiem dni na pamiątkę cudu w Świątyni, gdy olej wystarczył na osiem dni zamiast jednego.
W całej Betsaidzie czuć podekscytowanie. Dzieci ćwiczą pieśni na święto, kobiety pieką tradycyjne placki smażone na oliwie. Nawet rybacy, jak ja, czujemy radość na myśl o tych dniach świętowania.
A jednak nie mogę przestać myśleć o nauczycielu z Nazaretu i jego uczniach w Jerozolimie. Plotki mówią, że arcykapłani szukają sposobu, by go pojmać, ale boją się tłumów, które go podziwiają.
Dzień dwudziesty piąty miesiąca Kislew
Pierwszy dzień Chanuki. Zapaliłem pierwszą świeczkę w chanukiji, odmawiając błogosławieństwo. Debora przygotowała ucztę – placki ziemniaczane, pączki nadziewane dżemem, ryby smażone w oliwie. Dzieci grały w drejdla o orzechy i rodzynki.
Wspominaliśmy historię Machabeuszy, ich walkę o wolność religijną, cud z oliwą w Świątyni. Te opowieści zawsze budzą w nas dumę narodową i nadzieję na wyzwolenie spod obcego panowania.
„Czy myślisz, że nauczyciel z Nazaretu jest jak Juda Machabeusz?” – zapytał mój najstarszy syn, Jonatan, gdy siedzieliśmy przy świetle chanukiji. „Czy poprowadzi nas do walki przeciwko Rzymianom?”
„Nie sądzę,” – odpowiedziałem po namyśle – „Jego królestwo wydaje się być innego rodzaju. Mówi o pokoju, przebaczeniu, miłości do nieprzyjaciół. To nie są słowa przywódcy powstania.”
Dzień pierwszy miesiąca Tewet
Chanuka dobiega końca. Osiem świec płonie w naszej chanukiji, wypełniając dom ciepłym światłem. Na zewnątrz zimny wiatr smaga fale jeziora.
Doszły nas wieści, że nauczyciel z Nazaretu opuścił Jerozolimę i udał się za Jordan, gdzie wcześniej nauczał Jan Chrzciciel. Podobno tłumy nadal za nim chodzą, a on uzdrawia chorych i opowiada przypowieści o Królestwie Bożym.
Filip przysłał wiadomość przez podróżnego kupca. Napisał, że są bezpieczni, ale czują, że zbliża się jakiś przełom. „Nauczyciel często mówi teraz o cierpieniu, śmierci i zmartwychwstaniu,” – pisał – „jakby wiedział, że coś ma się wydarzyć.”
Dzień dziesiąty miesiąca Tewet
Dzisiaj wspominamy początek oblężenia Jerozolimy przez Babilończyków. To dzień postu i modlitwy, przypominający nam o konsekwencjach odejścia od Boga.
W synagodze rabin Ezra czytał fragmenty z Księgi Jeremiasza. Jego stary, drżący głos nabierał mocy, gdy mówił o nadziei na odnowę: „Bo Ja wiem, jakie myśli mam o was – mówi Pan – myśli o pokoju, a nie o niedoli, aby zapewnić wam przyszłość i nadzieję.”
Te słowa sprawiły, że pomyślałem o nauczycielu z Nazaretu i jego nauce o nadchodzącym Królestwie. Czy to o tym mówił prorok? Czy czasy odnowy są bliskie?
Dzień dwudziesty miesiąca Tewet
Zima w pełni. Jezioro jest ciemne i wzburzone, połowy stały się trudniejsze. Czasem, gdy burza jest zbyt silna, zostajemy w domach, naprawiając sieci i przygotowując sprzęt na lepszą pogodę.
Podczas takich dni Debora przędzie len i wełnę, a ja uczę synów, jak wyplatać kosze i naprawiać łodzie. Wieczorami opowiadamy historie – o patriarchach, o wyjściu z Egiptu, o królach Izraela. Teraz dzieci proszą też o opowieści o nauczycielu z Nazaretu i jego cudach.
„Czy on naprawdę chodził po wodzie, tato?” – pyta mała Rut z błyszczącymi oczami. Opowiadam im to, co słyszałem od Szymona Piotra i innych naocznych świadków, zastanawiając się, czy sam bym uwierzył, gdybym nie znał tych ludzi od dzieciństwa i nie ufał im bezgranicznie.
Dzień pierwszy miesiąca Szwat
Nowy miesiąc. Zima powoli ustępuje, chociaż noce są wciąż zimne. Dzisiaj wypłynęliśmy z Zebedeuszem na połów o świcie. Jezioro było spokojniejsze niż w poprzednich dniach, a niebo różowiło się na wschodzie, zapowiadając pogodny dzień.
Ryby brały dobrze – wyciągnęliśmy sieci pełne karpi i tilapii. Kiedy wracaliśmy do brzegu, zobaczyliśmy grupę ludzi idących drogą wzdłuż jeziora od strony Kafarnaum. Wśród nich rozpoznałem nauczyciela z Nazaretu i jego uczniów. Wrócili do Galilei!
Zebedeusz wiosłował szybciej, by dotrzeć do brzegu przed nimi. Jego synowie, Jakub i Jan, byli wśród idących. Stary rybak, choć nigdy by się do tego nie przyznał, tęsknił za nimi.
Dzień dziesiąty miesiąca Szwat
Nauczyciel z Nazaretu znów przebywa w naszej okolicy. Ludzie z całej Galilei przychodzą, by go słuchać i przynosić chorych do uzdrowienia. W Betsaidzie mówi się tylko o nim i jego naukach.
Dzisiaj poszedłem z Deborą i dziećmi, by go posłuchać. Nauczał na wzgórzu niedaleko wioski. Tłum był tak wielki, że trudno było się do niego zbliżyć. Usiedliśmy na skraju, ledwo widząc jego postać, ale jego głos niósł się wyraźnie.
Mówił o błogosławionych – ubogich w duchu, cichych, czystego serca, wprowadzających pokój. Mówił o byciu światłem świata i solą ziemi. Jego słowa były proste, a jednocześnie głębokie, trafiające prosto do serca.
„To nie jest zwykły nauczyciel,” – szepnęła do mnie Debora, a w jej oczach widziałem łzy.
Dzień piętnasty miesiąca Szwat
Święto Tu bi-Szwat, Nowy Rok Drzew. Tradycyjnie sadzimy dziś nowe drzewa i jemy owoce charakterystyczne dla Ziemi Izraela – daktyle, figi, granaty, winogrona, oliwki.
Dziś nauczyciel z Nazaretu opowiadał przypowieść o siewcy, który wyszedł siać ziarno. Niektóre padło na drogę i zostało wydziobane przez ptaki, inne na skałę, gdzie szybko wzeszło, ale uschło z braku wilgoci, jeszcze inne między ciernie, które je zagłuszyły. Tylko ziarno, które padło na żyzną ziemię, wydało plon.
Zastanawiałem się nad tą przypowieścią, wracając do domu. Jaką ziemią jestem ja? Czy słowa nauczyciela wydadzą we mnie plon?
Dzień dwudziesty miesiąca Szwat
Dzisiaj nauczyciel z Nazaretu przemawiał nad brzegiem jeziora. Tłum był tak wielki, że wsiadł do łodzi Szymona Piotra i odpłynął kilka metrów od brzegu, by stamtąd nauczać.
Mówił o Królestwie Bożym, porównując je do ziarna gorczycy, które jest najmniejsze ze wszystkich nasion, ale wyrasta na wielkie drzewo, dające schronienie ptakom. Porównywał je też do zaczynu, który kobieta zmieszała z mąką, aż całe ciasto się zakwasiło.
Te proste obrazy z życia codziennego pomagały nam zrozumieć jego nauki. Królestwo Boże zaczyna się niepozornie, ale rośnie i przenika wszystko. Czy już się zaczęło? Czy jest wśród nas, choć go nie widzimy?
Dzień pierwszy miesiąca Adar
Nowy miesiąc, zbliża się wiosna. Migdałowce zaczynają kwitnąć, pokrywając się białoróżowymi kwiatami. Przygotowujemy się do Purim, radosnego święta upamiętniającego ocalenie Żydów w Persji dzięki odwadze królowej Estery.
Dziś nauczyciel z Nazaretu uzdrowił niewidomego człowieka z naszej wioski, starego Bartymeja. Widziałem to na własne oczy. Bartymej, który od lat siedział przy drodze, żebrząc, teraz widzi! Chodzi po wiosce, dotykając wszystkiego, oglądając twarze, których nigdy wcześniej nie widział, płacząc z radości.
Cała Betsaida mówi tylko o tym cudzie. Niektórzy uczeni w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy, szepcą, że nauczyciel dokonuje cudów mocą Belzebuba, księcia demonów. Inni oburzają się na takie stwierdzenia. „Czy demon może otworzyć oczy niewidomemu?” – pytają.
Dzień dziesiąty miesiąca Adar
Dziś wyruszyłem z Deborem i dziećmi do synagogi, by posłuchać nauczyciela. Jest tam co szabat, czytając Pisma i nauczając. Jego interpretacje są głębokie i odkrywcze, ukazujące Torę i Proroków w nowym świetle.
Dziś czytał fragment z Księgi Izajasza: „Duch Pana Boga nade mną, bo Pan mnie namaścił, posłał mnie, abym głosił dobrą nowinę ubogim, abym opatrywał rany serc złamanych, abym zapowiadał wyzwolenie jeńcom i więźniom swobodę.”
Po przeczytaniu zwinął zwój, oddał go słudze i usiadł. Wszystkie oczy w synagodze były w nim utkwione. „Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli” – powiedział cicho.
Zapadła głucha cisza. Niektórzy uczeni w Piśmie wyszli, oburzeni. Inni szeptali z przejęciem. On twierdzył, że jest tym, o którym mówił prorok – Namaszczonym, Mesjaszem.
Dzień piętnasty miesiąca Adar
Purim! Cała wioska świętuje, przebierając się, ucztując, wymieniając podarunki. Dzieci biegają w maskach, odgrywając historię Estery, Mordechaja i złego Hamana.
Nauczyciel z Nazaretu i jego uczniowie również świętują z nami. Widziałem, jak bawił się z dziećmi, opowiadał im historie, śmiał się i radował. Nie jest surowym ascetą jak Jan Chrzciciel – je, pije, uczestniczy w radościach życia.
To kolejna rzecz, która odróżnia go od wielu nauczycieli i proroków. Ukazuje Boga nie tylko jako sędziego, ale i jako kochającego ojca, który cieszy się szczęściem swoich dzieci.
Dzień dwudziesty miesiąca Adar
Dzisiaj nauczyciel z Nazaretu wypłynął z uczniami na jezioro. Powstała wielka burza, jedna z tych nagłych i gwałtownych, które zdarzają się na Jeziorze Galilejskim. Widziałem ich łódź miotaną falami, gdy sam walczyłem z żywiołem, próbując dotrzeć do brzegu.
Kiedy dopłynąłem, mokry i wyczerpany, usłyszałem zdumiewającą historię. Podobno nauczyciel spał w tylnej części łodzi podczas burzy. Uczniowie, przerażeni, obudzili go, wołając: „Nauczycielu, czy nie dbasz o to, że giniemy?” On wstał, zgromił wiatr i powiedział do jeziora: „Milcz, ucisz się!” I nastała głęboka cisza.
Trudno mi uwierzyć w tę historię, a jednak znam tych ludzi od lat. Szymon Piotr, Andrzej, Jakub, Jan – to nie są ludzie, którzy by zmyślali takie rzeczy. A jeśli to prawda… kim jest ten człowiek, że nawet wiatr i jezioro są mu posłuszne?
Dzień pierwszy miesiąca Nisan, rok 27
Rozpoczyna się nowy miesiąc, miesiąc wyzwolenia, gdy wspominamy wyjście z Egiptu. Za dwa tygodnie będziemy obchodzić Paschę.
Dziś nauczyciel z Nazaretu powiedział coś dziwnego i niepokojącego. Uczniowie Filipa powtórzyli mi jego słowa: „Oto idziemy do Jerozolimy, a tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą go na śmierć i wydadzą poganom na wyszydzenie, ubiczowanie i ukrzyżowanie, ale trzeciego dnia zmartwychwstanie.”
Co to znaczy? Czy on przewiduje swoją śmierć? Czy idzie świadomie na spotkanie niebezpieczeństwa? I co znaczy „zmartwychwstanie”?
Filip wygląda na zaniepokojonego. „Nauczyciel często teraz mówi o cierpieniu i śmierci,” – powiedział mi cicho – „ale my nie chcemy tego słuchać. On nie może umrzeć. Jest Mesjaszem, Synem Bożym.”
Dzień dziesiąty miesiąca Nisan
Przygotowania do Paschy są w pełni. Czyścimy domy z chamecu – wszelkiego zakwasu. Debora piecze mace – przaśny chleb. Dzieci pomagają, podekscytowane nadchodzącym świętem.
Nauczyciel z Nazaretu wyruszył do Jerozolimy ze swoimi uczniami. Wiele rodzin z Betsaidy również się tam udaje, by świętować Paschę w Świętym Mieście. My zostajemy – podróż z małymi dziećmi byłaby zbyt trudna.
Martwię się o nauczyciela i jego uczniów. W Jerozolimie arcykapłani i uczeni w Piśmie są mu coraz bardziej wrodzy. Rzymianie też obserwują go podejrzliwie, obawiając się, że może wzniecić powstanie podczas święta, gdy miasto jest pełne pielgrzymów.
Filip obiecał przysłać wiadomość po Święcie. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.
Dzień piętnasty miesiąca Nisan
Pierwszy dzień Paschy. Wczoraj wieczorem spożyliśmy uroczystą wieczerzę sederową – mace, gorzkie zioła, charoset, pieczonego baranka. Czytaliśmy Hagadę, opowiadając dzieciom historię wyjścia z Egiptu, naszego wyzwolenia z niewoli.
Z Jerozolimy wciąż nie ma wieści. Modlimy się o bezpieczeństwo wszystkich pielgrzymów, a szczególnie o nauczyciela z Nazaretu i jego uczniów.
Dzień siedemnasty miesiąca Nisan
Przyszły wieści z Jerozolimy. Nauczyciel z Nazaretu został pojmany w nocy, po wieczerzy paschalnej. Oskarżony o bluźnierstwo, został wydany Rzymianom i skazany na śmierć przez ukrzyżowanie.
Nie mogę w to uwierzyć. Jak to możliwe? On, który nauczał tylko miłości, przebaczenia, pokoju… Jak mogli go skazać? Gdzie byli wszyscy ci, których uzdrowił, którym przywrócił nadzieję?
A uczniowie? Podobno rozproszyli się, przerażeni. Jedni uciekli, inni ukrywają się. Niektórzy wrócili już do Galilei.
Cała Betsaida jest w szoku. Ludzie gromadzą się w małych grupkach, szepczą, płaczą. Stary Bartymej, któremu przywrócił wzrok, siedzi na ziemi, szlochając jak dziecko.
Dzień dwudziesty miesiąca Nisan
Przyszły nowe, zdumiewające wieści. Niektóre kobiety, które poszły do grobu nauczyciela trzeciego dnia po jego śmierci, znalazły go pustym. Twierdzą, że anioł powiedział im, że on zmartwychwstał!
Potem sam Szymon Piotr i inni uczniowie mieli go widzieć. Mówią, że ukazał się im żywy, rozmawiał z nimi, pozwolił im dotknąć swoich ran.
Co to wszystko znaczy? Czy to możliwe? Czy spełniły się jego własne słowa o zmartwychwstaniu trzeciego dnia?
Piotr, Andrzej i inni uczniowie wrócili do Galilei. Mówią, że nauczyciel polecił im tu czekać, że znów się z nimi spotka.
Dzień pierwszy miesiąca Ijar
Filip przyszedł dziś do mojego domu. Jego twarz promieniała radością, jakiej nigdy wcześniej u niego nie widziałem.
„On żyje,” – powiedział po prostu – „Widziałem go, rozmawiałem z nim. To naprawdę on – nie duch, nie zjawa. Jadł z nami, pozwolił nam dotknąć swoich ran.”
Opowiedział mi o spotkaniach ze zmartwychwstałym nauczycielem. O tym, jak przyszedł do nich mimo zamkniętych drzwi. O tym, jak szedł z dwoma uczniami do Emaus, a oni go nie poznali, aż do momentu, gdy łamał chleb.
„On jest Mesjaszem,” – powtarzał Filip – „ale jego królestwo nie jest z tego świata. On przyszedł, by pokonać śmierć, nie Rzymian. By dać nam życie wieczne, nie ziemską władzę.”
Dzień dziesiąty miesiąca Ijar
Dzisiaj o świcie poszedłem łowić ryby. Na brzegu zobaczyłem kogoś, kto rozpalił ognisko. Gdy podpłynąłem bliżej, poznałem w nim nauczyciela z Nazaretu.
Siedział spokojnie, piekąc ryby na ogniu. Uśmiechnął się do mnie i zaprosił gestem, bym usiadł obok. Drżącymi rękami przywiązałem łódź i podszedłem.
„Jesteś głodny?” – zapytał, podając mi pieczoną rybę i kawałek chleba. Nie mogłem mówić, tylko skinąłem głową. Jedliśmy w milczeniu, patrząc na wschodzące słońce odbijające się w tafli jeziora.
„Czemu się boisz?” – zapytał łagodnie po chwili. „Czy nie wierzysz własnym oczom?”
„Wierzę,” – wyszeptałem – „ale nie rozumiem. Jak to możliwe? Byłeś martwy…”
„A teraz żyję,” – odpowiedział prosto – „I wy też będziecie żyć. Przyszedłem, by dać wam życie w obfitości.”
Rozmawialiśmy długo. Opowiedział mi o Królestwie Bożym, które nie jest królestwem ziemskim, ale duchowym. O miłości, która jest silniejsza niż śmierć. O przebaczeniu, które wyzwala.
Gdy słońce było już wysoko, wstał. „Czas, bym odszedł do Ojca,” – powiedział – „ale nie zostawię was sierotami. Przyślę wam Pocieszyciela, który będzie z wami na zawsze.”
Dotknął mojego ramienia w geście błogosławieństwa i odszedł wzdłuż brzegu, aż jego sylwetka zlała się z poranną mgłą.
Dzień piętnasty miesiąca Ijar
Dzisiaj wszyscy uczniowie nauczyciela z Nazaretu zebrali się na górze niedaleko Betsaidy. Byłem wśród nich, stojąc nieco z boku. Przyszedł do nas po raz ostatni, by dać nam ostatnie wskazówki.
„Idźcie na cały świat,” – powiedział – „i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony.”
Potem pobłogosławił nas i zaczął się unosić ku niebu, aż obłok zabrał go sprzed naszych oczu. Staliśmy, wpatrując się w niebo, gdy podeszli do nas dwaj mężczyźni w białych szatach.
„Dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?” – zapytali – „Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba.”
Dzień pierwszy miesiąca Siwan
Przygotowujemy się do Święta Tygodni, Szawuot, gdy wspominamy nadanie Tory na górze Synaj. Uczniowie nauczyciela z Nazaretu – teraz nazywają go Jezusem Chrystusem, Mesjaszem – pozostali w Jerozolimie, zgodnie z jego poleceniem.
Filip przysłał wiadomość, że mają czekać na „obietnicę Ojca”, na „chrzest Duchem Świętym”. Nie jestem pewien, co to znaczy, ale wyczuwam, że zbliża się coś wielkiego.
Ja wróciłem do łowienia ryb, ale już nic nie jest takie samo. Za każdym razem, gdy wypływam na jezioro, myślę o nim – o jego naukach, o spotkaniach nad brzegiem, o ostatnim wspólnym posiłku. I czuję, że on wciąż jest ze mną, nawet jeśli go nie widzę.
Nie wiem, co przyniesie przyszłość. Czy Królestwo Boże, o którym nauczał, już się rozpoczęło? Czy naprawdę pokonał śmierć i dał nam życie wieczne? Widziałem go, rozmawiałem z nim po jego zmartwychwstaniu – to nie był sen ani złudzenie.
Życie w Betsaidzie toczy się dalej – wypływamy na połowy, naprawiamy sieci, sprzedajemy ryby na targu. Ale coś się zmieniło. Jakby świt nowej ery zaświtał nad Jeziorem Galilejskim. I nie mogę się oprzeć przeczuciu, że moja mała wioska rybacka, skąd pochodzili pierwsi uczniowie nauczyciela z Nazaretu, stała się początkiem czegoś, co zmieni świat na zawsze.
Tu kończy się odnaleziony fragment zapisków nieznanego rybaka z Betsaidy