– obserwacje przygotowań do narodzin Izaaka w podeszłym wieku
Wstęp
Dzień pierwszy miesiąca Nisan, rok 2048 od stworzenia świata
Nazywam się Debora. Służę w namiocie Pani Sary od siedmiu lat. Postanowiłam spisać te wydarzenia, gdyż nikt nie uwierzyłby w to, co dzieje się w naszym obozie. Jak pokojówka może być świadkiem tak niezwykłych zdarzeń? A jednak los sprawił, że jestem blisko Pani, gdy wypełnia się obietnica, którą Najwyższy dał Panu Abrahamowi. Piszę to jako świadectwo dla przyszłych pokoleń, aby wiedziały, że dla Najwyższego nie ma rzeczy niemożliwych.
Zapowiedź
Dzień piętnasty miesiąca Nisan
Pamiętam dokładnie dzień, gdy wszystko się zaczęło. Pan Abraham siedział przed wejściem do namiotu w najgorętszej porze dnia, gdy trzech podróżnych zatrzymało się nieopodal. Pan, jak zawsze gościnny, zaprosił ich do spoczynku w cieniu dębu i polecił przygotować posiłek. Byłam wówczas zajęta przynoszeniem wody ze studni, lecz widziałam, jak Pani Sara nasłuchiwała przy zasłonie namiotu.
Nigdy nie zapomnę jej twarzy, gdy usłyszała słowa starszego z podróżnych: „Za rok o tej porze wrócę do ciebie, a Sara, twoja żona, będzie miała syna”. Pani Sara, która stała tuż za zasłoną namiotu, zaśmiała się cicho. Miała wtedy dziewięćdziesiąt lat, daleko za nią były lata, gdy mogła spodziewać się dziecka. Jej śmiech nie był złośliwy – raczej pełen niedowierzania.
Podróżni okazali się być posłańcami Najwyższego. Odeszli w kierunku Sodomy, a Pan Abraham odprowadził ich kawałek. Gdy wrócił, był dziwnie milczący. Pani Sara również chodziła zamyślona. Tej nocy długo nie gasiła lampy w swoim namiocie.
Niedowierzanie i nadzieja
Dzień pierwszy miesiąca Ijar
Minęły dwa tygodnie od wizyty tajemniczych podróżnych. Pani Sara jest odmieniona. Zauważyłam, że rankami często wychodzi na ubocze, jakby cierpiała na mdłości. Na początku ukrywała to przede mną, ale gdy pewnego dnia przyniosłam jej wodę do obmycia, nie wytrzymała i powiedziała:
„Deboro, czy to możliwe? Mam dziewięćdziesiąt lat, a czuję się jak młoda dziewczyna, której właśnie powiedziano, że zostanie matką. Moje ciało… zmienia się. Czy to sen?”
Nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Patrzyłam na jej pomarszczoną twarz i siwe włosy, a jednocześnie dostrzegałam w niej jakiś nowy blask. Jej oczy lśniły młodzieńczym blaskiem, a policzki nabrały rumieńców.
„Pani, dla Najwyższego nie ma rzeczy niemożliwych” – tylko tyle zdołałam wyszeptać.
Pierwsza oznaka
Dzień piętnasty miesiąca Ijar
Dziś rano Pani Sara poprosiła mnie, abym pomogła jej przy ubieraniu. Gdy zdjęła swoją nocną szatę, obie zamarłyśmy z wrażenia. Jej ciało, choć nadal naznaczone wiekiem, ulegało subtelnym przemianom. Jej piersi nabrzmiały, a brzuch delikatnie się zaokrąglił. Położyła dłoń na swoim łonie i łzy popłynęły po jej policzkach.
„Deboro, to dzieje się naprawdę” – powiedziała, a jej głos drżał z emocji.
Pan Abraham zauważył zmiany w zachowaniu żony. Widziałam, jak obserwuje ją podczas posiłków, jak podaje jej najlepsze kąski, jak troszczy się, by nie wykonywała ciężkich prac. Choć nic nie mówi, w jego oczach widać mieszaninę niedowierzania, radości i troski.
Dzisiaj, gdy przygotowywałam posłanie w namiocie Pani, usłyszałam, jak Pan Abraham modli się na zewnątrz. Dziękował Najwyższemu za spełnienie obietnicy i prosił o opiekę nad Sarą i dzieckiem. Jego głos, zwykle tak donośny i pewny, łamał się ze wzruszenia.
Przygotowania
Dzień pierwszy miesiąca Siwan
Pani Sara zaczęła przygotowania do narodzin dziecka. Pomimo swojego wieku, ma w sobie niezwykłą energię. Dziś wezwała wszystkie służące i rozdzieliła zadania. Jedne mają przygotować pieluszki z najcieńszego lnu, inne szyją małe szaty i czapeczki.
„Nie wiem, czy to syn czy córka” – powiedziała Pani Sara. – „Ale posłaniec mówił o synu, więc przygotujmy się na powitanie małego księcia.”
Pan Abraham polecił wykonać kołyskę z najlepszego drewna akacjowego. Sam nadzoruje prace cieśli. Zdumiewające, że stuletni mężczyzna z takim zapałem przygotowuje się do ojcostwa.
Po obozie krążą różne pogłoski. Służące z innych namiotów podchodzą do mnie i pytają, czy to prawda, że starsza Pani spodziewa się dziecka. Nie wiem, co im odpowiadać. Pani Sara poprosiła, aby nie rozgłaszać tej wieści zbyt szeroko, dopóki nie stanie się oczywista dla wszystkich.
Sąsiedzi i goście
Dzień piętnasty miesiąca Siwan
Dziś odwiedził nas Lot, bratanek Pana Abrahama, który cudem ocalał z zagłady Sodomy. Gdy zobaczył odmienioną Sarę, nie mógł ukryć zdumienia. Podczas posiłku nieustannie zerkał na jej zaokrąglony brzuch, choć starał się tego nie okazywać.
Po jego odejściu Pani Sara powiedziała mi ze śmiechem: „Widziałaś jego minę? Teraz już chyba wszyscy uwierzą, że dla Najwyższego nie ma rzeczy niemożliwych.”
Dzisiaj przyszły również kobiety z pobliskich namiotów, przynosząc dary dla przyszłej matki – zioła wzmacniające, słodkie owoce, amulety mające zapewnić szczęśliwy poród. Pani Sara przyjmowała je z wdzięcznością, choć niektóre amulety dyskretnie odkładała na bok, mówiąc, że ufa tylko Najwyższemu.
Zauważyłam, że młode kobiety patrzą na Panią Sarę z mieszaniną zdumienia i zazdrości. Któż by pomyślał, że kobieta w tak podeszłym wieku doświadczy błogosławieństwa macierzyństwa?
Noce i dni
Dzień pierwszy miesiąca Tammuz
Im bardziej widoczna staje się ciąża Pani Sary, tym więcej osób przychodzi, by na własne oczy ujrzeć ten cud. Pan Abraham przyjmuje wszystkich z godnością, ale widać, że męczą go te wizyty i pytania. Zapewne wolałby przeżywać ten czas w spokoju, skupiając się na modlitwie i przygotowaniach.
Pani Sara coraz częściej odpoczywa. Jej ciało, mimo cudownej przemiany, nadal jest ciałem starszej kobiety. Noszenie dziecka w tak zaawansowanym wieku to nie lada wyzwanie. Czasem widać na jej twarzy zmęczenie, ale nigdy nie narzeka. Wręcz przeciwnie – promienieje szczęściem.
Dzisiaj, gdy pomagałam jej przy wieczornej toalecie, dziecko poruszyło się tak gwałtownie, że obie to wyraźnie zobaczyłyśmy. Pani Sara złapała mnie za rękę i położyła ją na swoim brzuchu. Poczułam silne kopnięcie.
„To będzie chłopiec” – powiedziała z przekonaniem. – „Silny jak jego ojciec.”
Rozmowy nocą
Dzień piętnasty miesiąca Tammuz
Pani Sara ma problemy ze snem. Często przesiaduję z nią do późna, chłodząc jej czoło wilgotnym płótnem i słuchając jej opowieści. Dziś wspominała swoje młode lata, kiedy była tak piękna, że faraon egipski wziął ją do swojego haremu. Mówiła o latach wędrówki z Abrahamem, o swoim smutku, gdy miesiąc po miesiącu, rok po roku, jej łono pozostawało puste.
„Myślałam, że Najwyższy o mnie zapomniał” – powiedziała cicho. – „Dlatego namówiłam Abrahama, by wziął sobie Hagar za drugą żonę. Myślałam, że w ten sposób wypełni się obietnica potomstwa. Ale Najwyższy miał inny plan. Chciał pokazać wszystkim, że to, co niemożliwe dla ludzi, jest możliwe dla Niego.”
Spytałam ją, czy nie obawia się porodu w tak podeszłym wieku. Uśmiechnęła się łagodnie.
„Obawiam się, Deboro. Ale Ten, który sprawił, że moje martwe łono ożyło, pomoże mi również wydać dziecko na świat. Ufam Mu.”
Hagar i Izmael
Dzień pierwszy miesiąca Aw
Napięcie w obozie rośnie. Hagar, egipska służąca, którą Pani Sara dała Abrahamowi za żonę, chodzi posępna i rozdrażniona. Jej syn Izmael, obecnie trzynastoletni chłopiec, dotąd był traktowany jako dziedzic Abrahama. Teraz, gdy Sara urodzi syna, jego pozycja będzie zagrożona.
Dziś rano zauważyłam, jak Izmael przedrzeźnia chwiejny chód Pani Sary. Hagar, zamiast skarcić syna, zaśmiała się z jego żartów. Pani Sara widziała to przez szparę w namiocie. Nie dała po sobie poznać, jak bardzo ją to zabolało, ale wieczorem długo płakała.
„Nie rozumiem, dlaczego Hagar nie może się cieszyć moim szczęściem” – powiedziała przez łzy. – „Przecież jej syn nadal będzie miał swoje miejsce w rodzie Abrahama.”
Nie miałam serca powiedzieć jej, że słyszałam, jak Hagar opowiada innym służącym, że Sara jest za stara, by urodzić zdrowe dziecko, a jeśli nawet urodzi, to nie dożyje, by je wychować.
Przestrach
Dzień piętnasty miesiąca Aw
Dziś przeżyliśmy chwile grozy. Pani Sara poślizgnęła się na rozlanej wodzie i upadła. Na szczęście zdążyłam ją podtrzymać, więc upadek nie był groźny, ale i tak wszyscy się przestraszyliśmy. Pan Abraham natychmiast wezwał najlepszą położną z okolicy, by zbadała żonę.
Położna, starsza kobieta imieniem Ketura, długo badała Panią Sarę, po czym oznajmiła, że dziecko jest całe i zdrowe, a poród powinien odbyć się bez komplikacji. Dodała jednak, że Pani Sara powinna teraz więcej odpoczywać i unikać wszelkich wysiłków.
Pan Abraham zarządził, aby dwie służące były nieustannie przy Sarze i spełniały wszystkie jej potrzeby. Mnie wyznaczył na główną opiekunkę. Jestem dumna z tego zaufania, ale też świadoma odpowiedzialności, jaka na mnie spoczywa.
Wieczorem, gdy pomagałam Pani Sarze przy kąpieli, zauważyłam, że jej brzuch bardzo urósł. Według obliczeń położnej, poród powinien nastąpić za dwa miesiące.
Dar imienia
Dzień pierwszy miesiąca Elul
Dziś przy śniadaniu Pan Abraham oznajmił, że dziecko otrzyma imię Izaak, co znaczy „śmiech” lub „radość”.
„Najwyższy powiedział mi, że tak mam nazwać syna” – wyjaśnił. – „Gdy posłaniec zapowiedział jego narodziny, Sara zaśmiała się z niedowierzania. Teraz śmieje się z radości. Niech więc imię dziecka przypomina wszystkim, że Najwyższy przemienia nasz smutek w radość, a niedowierzanie w wiarę.”
Pani Sara była wyraźnie wzruszona. Przez resztę dnia chodziła nucąc kołysanki z imieniem Izaak. Wieczorem poprosiła mnie, bym pomogła jej przygotować specjalną szatę na dzień obrzezania, które odbędzie się osiem dni po narodzinach, zgodnie z przymierzem, jakie Pan Abraham zawarł z Najwyższym.
Dziwne zachowanie zwierząt
Dzień piętnasty miesiąca Elul
Od kilku dni zauważam dziwne zachowanie zwierząt w obozie. Owce i kozy gromadzą się wokół namiotu Pani Sary, jakby wyczuwały, że dzieje się coś niezwykłego. Pasterze muszą je odganiać kijem. Nawet wielbłądy, zwykle tak oporne i kapryśne, stają się łagodne w obecności Pani.
Dzisiaj, gdy Pani Sara wyszła na krótki spacer, niewielki baranek odłączył się od stada i szedł za nią krok w krok. Pan Abraham śmiał się, mówiąc, że zwierzęta wyczuwają błogosławieństwo Najwyższego.
Hagar i Izmael trzymają się na uboczu. Rzadko widuje się ich w głównej części obozu. Pani Sara próbowała dziś porozmawiać z Hagar, chcąc poprawić napiętą atmosferę, ale egipska służąca wymówiła się pracą i szybko odeszła.
Nocna rozmowa
Dzień pierwszy miesiąca Tiszri
Dziś w nocy nie mogłam spać. Wyszłam przed namiot, by zaczerpnąć świeżego powietrza. Ku mojemu zaskoczeniu, zobaczyłam Pana Abrahama siedzącego samotnie pod rozgwieżdżonym niebem. Chciałam się wycofać, ale zauważył mnie i przywołał gestem.
„Nie możesz spać, Deboro?” – zapytał łagodnie.
Przyznałam, że sen nie przychodzi.
„Ja również nie mogę zasnąć” – powiedział. – „Za dużo myśli kłębi się w mojej głowie. Sto lat czekałem na syna obietnicy. Sto lat… Czy zdołam go wychować? Czy zobaczę, jak dorasta?”
Nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Pan Abraham westchnął głęboko.
„Najwyższy obiecał mi, że moje potomstwo będzie tak liczne jak gwiazdy na niebie. Przez dziesiątki lat myślałem, że się pomylił. Teraz wiem, że On nigdy nie zawodzi, choć Jego czas nie jest naszym czasem. Deboro, pamiętaj o tym, gdy będziesz opowiadać tę historię swoim dzieciom i wnukom.”
Ostatnie przygotowania
Dzień piętnasty miesiąca Tiszri
Poród może nastąpić lada dzień. W namiocie Pani Sary wszystko jest już przygotowane: miska z ciepłą wodą, czyste płótna, oliwa do namaszczenia noworodka, zioła wzmacniające dla matki. Położna Ketura zamieszkała w pobliskim namiocie, by być na miejscu, gdy rozpocznie się poród.
Pani Sara jest spokojna, ale widać po niej napięcie. Czasem łapie się za brzuch i oddycha głęboko, jakby przygotowywała się do czekającego ją wysiłku. Dziś poprosiła, by przynieść jej najpiękniejsze szaty i biżuterię.
„Chcę, by mój syn przyszedł na świat, wiedząc, że jest księciem, dziedzicem wielkiej obietnicy” – powiedziała.
Pan Abraham chodzi niespokojnie po obozie, co chwila zaglądając do namiotu żony. Każe składać ofiary dziękczynne i rozdaje jałmużnę ubogim, którzy przychodzą do obozu.
Dzień porodu
Dzień pierwszy miesiąca Cheszwan
To się dzieje! Wczesnym rankiem Pani Sara obudziła mnie, mówiąc, że czuje pierwsze skurcze. Natychmiast posłałam po położną Keturę. W namiocie zapanowało poruszenie. Służące przygotowały wszystko zgodnie z wcześniejszymi instrukcjami.
Pana Abrahama odesłano do jego namiotu. Zgodnie ze zwyczajem, mężczyźni nie uczestniczą w porodzie. Widziałam jednak, jak krąży nieopodal, co chwila spoglądając w kierunku namiotu żony i szepcząc modlitwy.
Poród przebiega sprawnie, jak na sto letniego mężczyznę i dziewięćdziesięcioletnią kobietę! Położna jest zdumiona siłą i wytrzymałością Pani Sary. Mówi, że jej ciało reaguje jak ciało młodej kobiety. To prawdziwy cud!
Narodziny Izaaka
Dzień drugi miesiąca Cheszwan
Izaak przyszedł na świat o świcie! Jego pierwszy krzyk był tak donośny, że słyszano go w całym obozie. Pani Sara, choć zmęczona, promienieje szczęściem. Gdy położna podała jej syna, przytuliła go do piersi i zapłakała z radości.
„Najwyższy dał mi powód do śmiechu” – powiedziała. – „Każdy, kto o tym usłyszy, będzie śmiał się razem ze mną.”
Pan Abraham wszedł do namiotu, gdy tylko otrzymał pozwolenie. Nigdy nie zapomnę wyrazu jego twarzy, gdy wziął syna na ręce. Ten stuletni mężczyzna, patriarcha i przywódca, płakał jak dziecko, tuląc małego Izaaka.
„Obiecany syn” – szeptał. – „Syn obietnicy.”
Wieść o narodzinach Izaaka rozeszła się błyskawicznie. Przed namiotem Pani Sary gromadzą się ludzie, chcąc zobaczyć cudowne dziecko i złożyć gratulacje szczęśliwym rodzicom. Cały obóz świętuje. Tylko Hagar i Izmael trzymają się na uboczu.
Karmienie Izaaka
Dzień piętnasty miesiąca Cheszwan
Ku zdumieniu wszystkich, Pani Sara ma pokarm! Położna mówiła, że to niespotykane u kobiety w jej wieku, ale najwyraźniej Najwyższy zadbał o wszystkie szczegóły tego cudownego wydarzenia. Izaak jest zdrowym, silnym chłopcem, który chętnie ssie matczyną pierś.
Pan Abraham ogłosił, że za osiem dni odbędzie się obrzezanie Izaaka i wielka uczta dla wszystkich członków rodu i sąsiadów. Przygotowania już trwają. Zarżnięto najlepsze cielęta, przygotowywane są placki i słodkie przysmaki.
Pani Sara jest szczęśliwa, choć czasem widzę w jej oczach troskę, gdy spogląda na Hagar i Izmaela. Obawia się, że mogą oni zaszkodzić Izaakowi, który pewnego dnia stanie się głównym dziedzicem Abrahama.
Refleksje pokojówki
Dzień trzydziesty miesiąca Cheszwan
Miesiąc po narodzinach Izaaka nadszedł czas na podsumowanie. Jako pokojówka Sary miałam zaszczyt być świadkiem jednego z największych cudów w historii. Widziałam, jak niemożliwe staje się możliwe, jak śmiech niedowierzania przemienia się w śmiech radości.
Pani Sara, mimo swojego wieku, jest wzorową matką – troskliwą, cierpliwą, pełną miłości. Pan Abraham z dumą pokazuje syna wszystkim, którzy przychodzą do obozu, opowiadając o wierności Najwyższego, który spełnił swoją obietnicę, choć wydawała się ona niemożliwa do spełnienia.
Nie wiem, jak potoczy się dalsza historia Izaaka. Czy dorośnie, by poznać swojego ojca i matkę? Czy Najwyższy przedłuży dni Abrahama i Sary, by mogli wychować syna? Czy Hagar i Izmael pogodzą się z nową sytuacją?
Jedno wiem na pewno – byłam świadkiem cudu, który będzie opowiadany przez pokolenia. A ja, skromna pokojówka Sary, miałam przywilej widzieć to wszystko na własne oczy i spisać dla potomnych.
Niech imię Najwyższego będzie błogosławione na wieki, bo dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych.
Koniec pamiętnika Debory, pokojówki Sary