Notatki Architekta Korynckiego

– wyzwania konstrukcyjne w mieście, gdzie nauczał Paweł


Zapisek I – Kalendy Kwietnia, rok 50 po narodzeniu Chrystusa

Ja, Tytus Lucjusz Severus, główny architekt kolonii Koryntu, rozpoczynam dziś te notatki, by udokumentować wyzwania, z którymi mierzę się przy odbudowie tego wspaniałego miasta. Chociaż urodziłem się w Rzymie i tam pobierałem nauki u najlepszych architektów, włącznie z samym Witruwiuszem, to właśnie Korynt stał się moim domem i największym zawodowym wyzwaniem.

Minęło ledwie sto lat od zniszczenia starego greckiego Koryntu przez Lucjusza Mummiusza i niespełna sto od czasu, gdy boski Juliusz Cezar nakazał odbudowę miasta jako rzymskiej kolonii. Wciąż jednak stoimy przed ogromnymi wyzwaniami, by przywrócić miastu dawną świetność.

Dziś odbyłem spotkanie z prokonsulem Gallionem, który przybył niedawno, by objąć zarząd nad prowincją Achai. Człowiek wykształcony i światły, brat słynnego filozofa Seneki. Przedstawiłem mu swoje plany rozbudowy portu Lechajon nad Zatoką Koryncką i umocnienia drogi łączącej go z portem wschodnim, Kenchreai.

Gallio zdaje się rozumieć znaczenie Koryntu jako centrum handlowego pomiędzy Wschodem a Zachodem. „Tytusie,” powiedział, „miasto musi być gotowe na przyjęcie towarów i ludzi z całego świata. Musimy pokazać wyższość rzymskiej myśli technicznej, jednocześnie szanując greckie dziedzictwo tego miejsca.”

Zadanie trudne, lecz inspirujące. Moim zadaniem jest nie tylko budowanie, ale także godzenie dwóch światów – rzymskiego pragmatyzmu z greckim umiłowaniem piękna.

Zapisek II – Idy Kwietnia, rok 50

Dzisiejszy dzień spędziłem na inspekcji Diolkos – tej niezwykłej drogi transportowej, dzięki której statki mogą przekraczać Przesmyk Koryncki bez konieczności opływania całego Peloponezu. Siedem kilometrów wybrukowanej drogi, po której na specjalnych wózkach przeciąga się statki z jednego morza na drugie!

Konstrukcja ta, stworzona przez starożytnych Greków, jest genialna, choć wymaga znacznych napraw. Zleciłem już wymianę zużytych kamieni i wzmocnienie podłoża na odcinkach, gdzie ziemia osiadła. Diolkos daje Koryntowi przewagę nad innymi portami – statki mogą zaoszczędzić kilka dni żeglugi, unikając zdradliwych wód wokół przylądka Malea.

Podczas mojej inspekcji spotkałem grupę żydowskich rzemieślników, wytwórców namiotów. Wśród nich był człowiek imieniem Paweł, który podobno przybył niedawno z Aten. Zaciekawił mnie, ponieważ choć jest Żydem, mówi doskonałą greką i posiada rzymskie obywatelstwo – rzadka kombinacja. Opowiedział mi o swojej poprzedniej wizycie w Atenach i niezbyt udanym wystąpieniu na Areopagu. Ma dużą wiedzę o filozofii, ale głosi jakąś nową wiarę w jedynego Boga i jego syna, który podobno zmartwychwstał.

W każdym razie, zaprosiłem go wraz z kompanami do pracy przy naprawie drewnianych elementów Diolkos. Potrzebujemy dobrych rzemieślników, a oni potrzebują pracy.

Zapisek III – Nony Maja, rok 50

Wyzwania geologiczne Koryntu nie dają mi spokoju. Miasto jest położone na płaskowyżu u stóp imponującej góry – Akrokoryntu wznoszącego się na 575 metrów nad poziom morza. Ta lokalizacja zapewnia miastu naturalną ochronę, ale jednocześnie stawia przed nami problemy z dostawą wody i zabezpieczeniem budowli przed trzęsieniami ziemi.

Dziś konsultowałem się z lokalnymi mistrzami kamieniarstwa na temat technik antysejsmicznych. Grecy przez stulecia doskonalili swoje metody budowy świątyń tak, by opierały się wstrząsom. Zwracam szczególną uwagę na ich sposób łączenia bloków kamiennych bez zaprawy, jedynie za pomocą metalowych klamr i precyzyjnego dopasowania powierzchni. Ta technika pozwala budowli „tańczyć” podczas trzęsienia ziemi, zamiast pękać.

Wprowadziłem te rozwiązania do projektu nowej bazyliki, która powstaje na forum. Łączę je z rzymskimi innowacjami – łukami i sklepieniami, które pozwalają na tworzenie obszerniejszych wnętrz niż greckie konstrukcje kolumnowe.

Po południu odwiedziłem warsztat żydowskich wytwórców namiotów. Paweł z Tarsu okazał się interesującym rozmówcą. Gdy pracował, opowiadał mi o swoich podróżach po Azji Mniejszej i Grecji. Wydaje się, że jego nowa wiara szybko znajduje zwolenników wśród niewolników i niższych warstw społecznych. Mówi o równości wszystkich ludzi przed ich Bogiem – to radykalna koncepcja, która z pewnością niepokoi władze.

Zapisek IV – Kalendy Czerwca, rok 50

Wciąż męczy mnie problem dostarczania wystarczającej ilości wody do miasta. Korynt, mimo swojego strategicznego położenia, nie ma naturalnych źródeł wody w obrębie murów. Stare greckie cysterny są niewystarczające dla rosnącej populacji kolonii.

Rozpocząłem projektowanie nowego akweduktu, który będzie prowadził wodę ze źródeł na stokach Akrokoryntu. Rzymska technologia hydrauliczna jest nieoceniona – dzięki precyzyjnym obliczeniom spadków i zastosowaniu łuków, możemy transportować wodę na znaczne odległości.

Jednym z największych wyzwań jest znalezienie odpowiednich materiałów uszczelniających dla kanałów. Tradycyjny rzymski beton hydrauliczny (opus signinum) sprawdza się znakomicie, ale lokalnie trudno o niektóre składniki. Eksperymentuję z dodatkiem sproszkowanej ceramiki korynckiej, która słynie ze swojej jakości.

Dziś odwiedziłem dom Tycjusza Justusa, rzymskiego obywatela, który podobno udostępnił swój dom na spotkania wyznawców nowego kultu Pawła. Zaciekawiło mnie to, ponieważ dom stoi tuż obok synagogi. Rozmawiałem z Justusem o planowanych pracach w jego dzielnicy i przy okazji zapytałem o te spotkania. Powiedział, że „ekklesia” – jak nazywają swoją wspólnotę – gromadzi się na wspólnych posiłkach i modlitwach. Wspominał coś o „wieczerzy Pańskiej” i czytaniu listów od apostołów rozsianych po innych miastach.

Odnoszę wrażenie, że ta nowa wiara szybko rośnie w siłę. Podobno nawet przełożony synagogi, niejaki Kryspus, przeszedł na stronę Pawła wraz z całym domem.

Zapisek V – Idy Lipca, rok 50

Letni upał sprawia, że prace budowlane są wyjątkowo uciążliwe. Robotnicy pracują od świtu do wczesnego popołudnia, później żar staje się nie do zniesienia. To dodatkowe wyzwanie przy realizacji tak wielu projektów jednocześnie.

Poświęcam dużo uwagi świątyni Apollina – jednemu z niewielu budynków, które przetrwały zniszczenie miasta przez Rzymian. Ta doryska świątynia z VI wieku przed Chrystusem jest imponująca, choć wymaga znacznych prac restauracyjnych. Siedem zachowanych kolumn stoi na miejscu, resztę trzeba odtworzyć.

Paweł z Tarsu, z którym regularnie rozmawiam, gdy nadzoruje prace przy Diolkos, drażni lokalne władze religijne swoimi naukami. Gdy wspomniałem o pracach przy świątyni Apollina, spojrzał na mnie poważnie i powiedział: „Czy nie wiecie, że jesteście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was?” Intrygująca metafora – człowiek jako żywa świątynia dla bóstwa. Wyjaśnił, że według jego wiary, ciało ludzkie jest świątynią dla tego, co nazywa „Duchem Świętym”.

Z perspektywy architekta, ta koncepcja jest fascynująca. My, budowniczowie, tworzymy fizyczne struktury dla bogów, a on mówi o budowaniu duchowej struktury wewnątrz człowieka. Zastanawiam się, jak przełożyłoby się to na architekturę – budynek, który odzwierciedla tę ideę wewnętrznej świątyni.

Zapisek VI – Kalendy Września, rok 50

Dziś mija pięć miesięcy, odkąd prokonsul Gallio objął urząd w Achai. Jego bystry umysł i sprawiedliwe rządy zdobyły mu szacunek mieszkańców. Przekazał mi nowe fundusze na rozbudowę portu Lechajon, dobrze rozumiejąc jego znaczenie dla gospodarki Koryntu.

Korynt to prawdziwy tygiel kultur. Codziennie na agorze słyszę grecką, łacinę, aramejski, egipski i języki Azji Mniejszej. Miasto pełne jest kupców, marynarzy, rzemieślników i awanturników z całego Imperium. Ta różnorodność stwarza wyzwania przy planowaniu przestrzeni publicznych – muszą być funkcjonalne, ale też reprezentacyjne, pokazujące potęgę Rzymu.

Wprowadziłem do projektu forum innowacyjne rozwiązanie – przykryte portykami chodniki wokół placu, które dają schronienie przed słońcem i deszczem. Każdy z portyków ma inny styl kolumn – dorycki, joński i koryncki – symbolizując jedność różnych tradycji pod egidą Rzymu.

Dziś byłem świadkiem niezwykłego wydarzenia. Grupa Żydów przyprowadziła Pawła przed trybunał Galliona, oskarżając go o „namawianie ludzi do czczenia Boga niezgodnie z Prawem”. Spodziewałem się, że prokonsul zajmie się sprawą, ale ku mojemu zdziwieniu, odmówił rozpatrzenia sprawy! Powiedział: „Gdyby tu chodziło o jakieś przestępstwo lub zły czyn, zająłbym się wami, Żydzi, jak należy. Ale gdy spór toczy się o słowa i nazwy, i o wasze Prawo, rozpatrzcie to sami! Ja nie chcę być sędzią w tych sprawach.”

To mądra decyzja. Gallio, jak przystało na rzymskiego urzędnika, skupia się na porządku publicznym, a nie na religijnych dysputach. Ta neutralność władz może pomóc kultowi Pawła w rozwoju.

Zapisek VII – Nony Października, rok 50

Prace nad akweduktem napotykają na niespodziewane trudności. Odkryliśmy, że grunt na zachodnim zboczu wzgórza jest niestabilny, co wymaga zmiany trasy. To opóźni projekt o co najmniej dwa miesiące.

Jednocześnie postępują prace przy rekonstrukcji teatru. Stary grecki teatr otrzymuje rzymskie modyfikacje – półokrągłą orchestrę i podwyższoną scenę z bogato zdobioną scaenae frons. Akustyka tego miejsca jest fenomenalna – szept na scenie słychać w ostatnim rzędzie, położonym 50 metrów dalej.

W teatrze tym podobno odbędą się wkrótce igrzyska istmijskie – święto sportowo-religijne ku czci Posejdona. Pracujemy dzień i noc, by zdążyć z naprawami.

Paweł z Tarsu często używa metafor związanych z tymi igrzyskami w swoich naukach. Mówi o „biegu po nagrodę”, o „walce według zasad” i o „wieńcu zwycięstwa”. Widać, że dobrze zna grecką kulturę i potrafi wykorzystać jej elementy do przekazywania swoich idei.

Wspominał też o jedności członków jego wspólnoty, porównując ich do części budynku: „Zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus.” Jako architekt, doceniam trafność tej metafory – budowla jest silna tylko wtedy, gdy wszystkie elementy współpracują w harmonii.

Zapisek VIII – Idy Listopada, rok 50

Zima zbliża się do Koryntu, przynosząc zimne wiatry i deszcze. To spowalnia prace, ale daje mi więcej czasu na planowanie i projektowanie.

Skupiam się teraz na budowie term. Rzymskie łaźnie są nie tylko miejscem higieny, ale też centrum życia społecznego. Projekt musi uwzględniać skomplikowany system ogrzewania podłogowego (hypocaustum) oraz różne strefy temperatury – od frigidarium (zimna kąpiel) przez tepidarium (ciepła) do caldarium (gorąca).

Wyzwaniem jest zaopatrzenie term w odpowiednią ilość wody. Do czasu ukończenia akweduktu musimy polegać na systemie cystern i zbieraniu wody deszczowej. Zaprojektowałem innowacyjny system rynien i filtrów, który pozwoli wykorzystać zimowe opady.

Zauważyłem, że grupa Pawła wciąż się powiększa. Co ciekawe, przyciąga on ludzi z różnych warstw społecznych – od niewolników po zamożnych kupców. Ta różnorodność musi powodować napięcia. Słyszałem o sporach dotyczących wspólnych posiłków – bogaci podobno nie chcą dzielić się z biednymi członkami wspólnoty.

Paweł zdaje się walczyć z tymi podziałami. Gdy wspomniałem o tym, cytował własne słowa, które zapisał w jakimś liście: „Nie ma już Żyda ani Greka, nie ma już niewolnika ani wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście jednym w Chrystusie Jezusie.” Radykalna idea, która podważa same fundamenty naszego społeczeństwa.

Zapisek IX – Kalendy Grudnia, rok 50

Zmagam się z problemem stabilności konstrukcji na stromych zboczach Akrokoryntu. Bogaci obywatele pragną budować tam swoje wille, by cieszyć się niezrównanym widokiem na obydwa morza, ale grunt jest zdradliwy.

Opracowałem system tarasowych fundamentów, zakotwionych głęboko w skale. To kosztowne rozwiązanie, ale konieczne dla bezpieczeństwa. Przy okazji tych prac odkryliśmy starożytne cysterny, wykute w skale jeszcze przez Greków. Zleciłem ich oczyszczenie i włączenie do nowego systemu wodociągowego.

Dziś miałem długą rozmowę z Pawłem na temat architektury sakralnej. Zapytałem go, gdzie jego wyznawcy zamierzają budować świątynie dla swojego boga. Jego odpowiedź mnie zaskoczyła: „Nie planujemy budować świątyń z kamienia. Naszą świątynią jest wspólnota wierzących, połączonych Duchem Świętym.”

Wyjaśnił, że ich spotkania odbywają się w prywatnych domach, przy zwykłych stołach, bez ołtarzy i posągów. Jedynym ich rytuałem jest łamanie chleba i picie wina na pamiątkę ostatniej wieczerzy ich Chrystusa.

Jako architekt, przywykłem do projektowania monumentalnych świątyń jako domów dla bogów. Ta koncepcja niewidzialnego boga, który mieszka pośród ludzi, a nie w budynkach, jest dla mnie trudna do pojęcia. Zastanawiam się, jak architektura religijna będzie wyglądać, jeśli ta wiara się rozprzestrzeni.

Zapisek X – Idy Stycznia, rok 51

Nowy rok przyniósł silne deszcze, które odsłoniły słabości niektórych starszych konstrukcji w mieście. Musieliśmy wzmocnić kilka mostów i naprawić uszkodzone dachy budynków publicznych.

Pracuję teraz nad projektem nowej biblioteki. Korynt zasługuje na godne miejsce przechowywania zwojów i centrum nauki. Wybrałem lokalizację blisko forum, z widokiem na zatokę. Budynek będzie łączył rzymską solidność z grecką harmonią proporcji. Główna sala będzie miała ściany z niszami na zwoje, a światło będzie wpadać przez clerestorium – rząd okien pod sufitem.

Paweł spędza dużo czasu, dyktując listy do swoich zwolenników w innych miastach. Często można go spotkać w towarzystwie skryby, gorliwie gestykulującego podczas dyktowania. Wspomniał, że pisze długi list do wspólnoty w Rzymie, wykładając w nim podstawy swojej nauki.

Jego obecność w Koryncie przyciąga coraz więcej uwagi. Nie wszystkie są życzliwe. Zwolennicy tradycyjnych kultów obawiają się utraty wpływów. Rzemieślnicy wytwarzający wota dla świątyń skarżą się na spadek zamówień. Paweł wspomniał, że doświadczył podobnych problemów w Efezie, gdzie wytwórcy srebrnych figurek Artemidy podburzyli przeciwko niemu tłum.

Zapisek XI – Nony Marca, rok 51

Wiosna przyniosła ożywienie prac budowlanych. Akwedukt rośnie w imponującym tempie. Konstrukcja łuków wymaga precyzyjnego rusztowania i doskonałej jakości zaprawy. Nadzorując prace, myślę często o słowach Witruwiusza o trzech zasadach dobrej architektury: firmitas, utilitas, venustas (trwałość, użyteczność, piękno).

Na forum odsłoniliśmy dziś nowe posągi cesarza Klaudiusza i jego żony Agrypiny. Ceremonia zgromadziła tłumy, a Gallio wygłosił poruszającą mowę o jedności Imperium. Jest dobrym administratorem, choć słyszałem plotki, że cierpi na problemy zdrowotne.

Zauważyłem, że Paweł z Tarsu spędza więcej czasu z grupą Greków niż z członkami społeczności żydowskiej. Podobno doszło do ostrego sporu w synagodze, po którym całkowicie przeniósł swoje nauczanie do domu Tycjusza Justusa. Mówi teraz otwarcie, że zwraca się „do pogan”, skoro jego rodacy odrzucili jego przesłanie.

W rozmowach z nim dotykamy czasem tematów filozoficznych. Jest dobrze zaznajomiony z myślą stoicką, choć interpretuje ją przez pryzmat swojej wiary. Gdy wspomniałem koncepcję Logosu – kosmicznej zasady rozumności obecnej w świecie – odpowiedział cytatem z jakiegoś tekstu: „Na początku było Słowo (Logos), a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo… A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas.”

Ta idea Logosu, który staje się człowiekiem, jest fascynująca, choć trudna do pogodzenia z grecką filozofią.

Zapisek XII – Kalendy Maja, rok 51

Prace nad Diolkos są już prawie ukończone. Nowe drewniane tory na kamiennej drodze ułatwią transport statków. Wykonałem też dokładne pomiary i obliczyłem, że kanał przecinający przesmyk byłby wykonalny, choć niezwykle kosztowny. Może kiedyś, w przyszłości, Rzym podejmie to wyzwanie.

Paweł z Tarsu wciąż prowadzi swoje nauczania, mimo rosnącej opozycji ze strony niektórych grup. Jego nauki o moralności są szczególnie kontrowersyjne w Koryncie – mieście słynącym z rozwiązłości i kultu Afrodyty. Na Akrokoryncie stoi jej świątynia, gdzie podobno tysiąc kapłanek-prostytutek służy bogini.

Paweł otwarcie krytykuje te praktyki, co nie przysparza mu popularności wśród wielu Koryntian. „Uciekajcie przed rozpustą,” mówi swoim wyznawcom. „Czyż nie wiecie, że ciała wasze są członkami Chrystusa?”

Mimo to, jego wspólnota rośnie. Zauważyłem, że przyciąga szczególnie tych, którzy czują się wyobcowani w tradycyjnym społeczeństwie – wyzwoleńców, cudzoziemców, kobiety spoza elit.

Zapisek XIII – Idy Czerwca, rok 51

Biblioteka rośnie na moich oczach. Marmurowe kolumny portyku są już na miejscu, a robotnicy pracują nad dachem. To będzie jeden z moich ulubionych projektów w Koryncie – budynek łączący funkcjonalność z pięknem.

Zdecydowałem się na odważny krok – integruję elementy stylu korynckiego (nazwanego tak od naszego miasta!) z typowo rzymskimi rozwiązaniami. Kapitele kolumn będą zdobione akantowymi liśćmi, jak głosi legenda, zaprojektowanymi przez Kallimacha po tym, jak zobaczył kosz pozostawiony na grobie młodej dziewczyny, wokół którego wyrosły liście akantu.

W rozmowie z Pawłem wspomniałem o inskrypcji, którą planuję umieścić nad wejściem. Zasugerował cytat z poety Aratosa: „Jego bowiem jesteśmy rodem”. Kiedy zapytałem, co to znaczy, wyjaśnił, że dla niego te słowa odnoszą się do Boga, który stworzył wszystkich ludzi na swój obraz. Podoba mi się ta myśl – łączy grecką filozofię z jego naukami.

Paweł wydaje się coraz bardziej niespokojny. Wspomniał, że wkrótce opuści Korynt, by udać się do Efezu i innych miast Azji. Wygląda na to, że jego misja tutaj dobiega końca, choć pozostawia po sobie dobrze zorganizowaną wspólnotę.

Zapisek XIV – Kalendy Września, rok 51

Lato było wyjątkowo gorące, ale prace nie ustały. Akwedukt jest już niemal ukończony – pozostały tylko drobne prace wykończeniowe. Za kilka tygodni pierwsze strugi wody popłyną do miasta, przynosząc ulgę jego mieszkańcom.

Paweł z Tarsu opuścił Korynt w zeszłym miesiącu. Przed wyjazdem odbył długą rozmowę z przywódcami swojej wspólnoty. Zostawił im instrukcje dotyczące spotkań i przekazał listy, które mają być czytane podczas zgromadzeń.

Ciekawi mnie przyszłość tej małej grupy. Bez charyzmatycznego przywódcy mogą się rozpaść lub zostać wchłonięci przez inne kulty. Z drugiej strony, ich wiara wydaje się silna, a struktura, którą zbudował Paweł, jest dobrze przemyślana – z przywódcami, nauczycielami i służbą dla potrzebujących.

Zastanawiam się, czy ich zgromadzenia kiedykolwiek wyjdą z prywatnych domów i przeniosą się do specjalnie zaprojektowanych budynków. Jako architekt, widzę potencjał dla nowego rodzaju przestrzeni sakralnej – nie monumentalnej świątyni z posągiem bóstwa, ale miejsca spotkań dla wspólnoty, skupionej wokół stołu, gdzie łamią chleb.

Zapisek XV – Nony Grudnia, rok 51

Rok dobiega końca, a wraz z nim wiele moich projektów. Akwedukt dostarcza już wodę do miasta, terme są prawie gotowe, biblioteka przyjmuje pierwsze zwoje. Korynt zmienia się na moich oczach, łącząc rzymską sprawność z grecką elegancją.

Słyszałem, że Paweł wysłał kolejny list do swojej wspólnoty w Koryncie. Podobno staje się ona coraz bardziej podzielona – niektórzy członkowie twierdzą, że są uczniami Pawła, inni preferują nauki Apollosa, elokwentnego Aleksandryjczyka, który przybył po wyjeździe Pawła.

Te spory przypominają mi o wyzwaniach, z którymi mierzę się jako architekt próbujący pogodzić różne tradycje budowlane. Korynt zawsze był miejscem spotkania kultur – położony między dwoma morzami, łączący Wschód z Zachodem, Grecję z Rzymem. Ta różnorodność jest zarówno jego siłą, jak i źródłem napięć.

Zastanawiam się, czy wspólnota Pawła przetrwa te napięcia. Ich nauka o jedności wszystkich ludzi przed Bogiem jest piękna, ale trudna do realizacji w świecie pełnym hierarchii i podziałów.

Epilog – Kalendy Stycznia, rok 52

Dziś rozpoczynam nowy rok i nowy zwój moich notatek. Poprzedni oddaję do archiwum, jako świadectwo roku pełnego wyzwań i osiągnięć.

Korynt rośnie i rozwija się. Moje projekty – akwedukt, biblioteka, terme, odrestaurowane świątynie i budynki publiczne – służą jego mieszkańcom. Jako architekt, nie mogę prosić o więcej.

Wspólnota założona przez Pawła wciąż istnieje, spotykając się w domach wiernych. Słyszę, że otrzymali kolejny list od swojego założyciela, pełen napomnień i zachęty. Paweł pisze w nim podobno o miłości jako największym darze, większym niż wiedza czy proroctwa.

Zastanawiam się, czy ta nowa wiara przetrwa próbę czasu. Jako budowniczy, wiem, że trwałe konstrukcje wymagają solidnych fundamentów, precyzyjnych obliczeń i starannego wykonania. Paweł zdaje się to rozumieć, budując swoją wspólnotę z taką samą starannością, z jaką ja projektuję budynki.

Jeśli jego wiara się rozprzestrzeni, ciekawe, jaką architekturę zainspiruje. Każda religia tworzy własny język form, odzwierciedlający jej wartości i wierzenia. Jakie budynki stworzą wyznawcy Chrystusa za sto, dwieście, tysiąc lat? Czy będą monumentalne jak świątynie rzymskie, harmonijne jak greckie, czy może stworzą coś zupełnie nowego?

Te pytania pozostawiam przyszłym architektom. Ja wracam do moich planów rozbudowy portu Lechajon. Miasto nie przestaje rosnąć, a wraz z nim wyzwania dla tych, którzy je budują.


„Czyż nie wiecie, że jesteście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? […] Świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście.” – Z Pierwszego Listu św. Pawła do Koryntian, 3:16-17

Ten wpis został opublikowany w kategorii Nowy Testament. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *