Treść jest wytworem programu komputerowego, traktuj ją tylko jako ciekawostkę.
Rozdział 1: Zwiastowanie
W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do dziewicy poślubionej mężowi imieniem Józef, z rodu Dawida; a dziewicy było na imię Maryja. Gdy anioł wszedł do mnie, rzekł: „Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami.”
Zmieszałam się na te słowa i rozważałam, co by miało znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do mnie: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, i nadasz Mu imię Jezus. Będzie On wielki i zostanie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca.”
Na to rzekłam do anioła: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” Anioł mi odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego okryje Cię cieniem. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, w swej starości poczęła syna i jest już w szóstym miesiącu ta, którą miano za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego.”
Na to rzekłam: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego.” I odszedł ode mnie anioł.
Rozdział 2: Nawiedzenie Elżbiety
W tych dniach wybrałam się i udałam z pośpiechem w góry do miasta w ziemi judzkiej. Weszłam do domu Zachariasza i pozdrowiłam Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała moje pozdrowienie, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: „Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto bowiem, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jest, która uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Jej od Pana.”
Wtedy moje serce napełniło się radością i rzekłam:
„Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim. Bo wejrzał na uniżenie swojej służebnicy. Oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny, a Jego imię jest święte. Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie nad tymi, którzy się Go boją. Okazał moc swego ramienia, rozproszył pyszniących się zamysłami serc swoich. Strącił władców z tronu, a wywyższył pokornych. Głodnych nasycił dobrami, a bogatych z niczym odprawił. Ujął się za swoim sługą, Izraelem, pomny na swe miłosierdzie. Jak obiecał naszym ojcom, Abrahamowi i jego potomstwu na wieki.”
Pozostałam u Elżbiety około trzech miesięcy, potem wróciłam do domu.
Rozdział 3: Narodzenie w Betlejem
W owym czasie wyszedł dekret Cezara Augusta nakazujący spis ludności w całym państwie. Wybieraliśmy się więc z Józefem z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, ponieważ Józef pochodził z domu i rodu Dawida, żeby dać się zapisać z poślubioną mi Józefowi, która była brzemienna.
Kiedy tam przebywaliśmy, nadszedł dla mnie czas rozwiązania. I urodziłam mojego pierworodnego Syna, owinęłam Go w pieluszki i położyłam w żłobie, gdyż nie było dla nas miejsca w gospodzie. Patrzyłam na Niego, tak maleńkiego i bezbronnego, a jednocześnie czułam, że trzymam w ramionach Zbawiciela świata.
W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą. Nagle stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli. Lecz anioł rzekł do nich: „Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan. A to będzie znakiem dla was: znajdziecie Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie.” I nagle przyłączyło się do anioła mnóstwo zastępów niebieskich, które wielbiły Boga słowami: „Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania.”
Gdy aniołowie odeszli od nich do nieba, pasterze mówili nawzajem do siebie: „Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam zdarzyło i o czym nam Pan oznajmił.” Udali się też z pośpiechem i znaleźli mnie i Józefa, i leżące w żłobie Dzieciątko. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali.
Ja zaś zachowywałam wszystkie te sprawy i rozważałam je w swoim sercu.
Rozdział 4: Ofiarowanie w świątyni
Gdy upłynęło osiem dni i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym nazwał Je anioł, zanim się poczęło w łonie. Gdy potem upłynęły dni naszego oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśliśmy Jezusa do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu.
Żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił:
„Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela.”
A mnie i Józefowi, ojcu Jego, dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił nas i rzekł do mnie: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu.”
Przyszła też prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Owa nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszła i ona w tej właśnie chwili, wielbiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy.
Rozdział 5: Mędrcy ze Wschodu
Gdy Jezus narodził się w Betlejem, za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: „Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon.”
Gdy król Herod to usłyszał, przeraził się, a z nim cała Jerozolima. Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz. Ci mu odpowiedzieli: „W Betlejem judzkim, bo tak napisał prorok: A ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego, Izraela.”
Wtedy Herod przywołał potajemnie Mędrców i wypytał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. A kierując ich do Betlejem, rzekł: „Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon.”
Gdy królowie wysłuchali króla, ruszyli w drogę. A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę.
A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do swojej ojczyzny.
Rozdział 6: Ucieczka do Egiptu
Gdy oni odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: „Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić.”
On wstał, wziął w nocy Dziecię i Mnie, Jego Matkę, i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: Z Egiptu wezwałem Syna mego.
Trudna była droga do Egiptu. Szliśmy przez pustynię, uciekając przed gniewem Heroda, chroniąc Dziecię, które Bóg nam powierzył. Ufałam Bogu, że nas ochroni, choć serce me było pełne niepokoju.
Podczas pobytu w Egipcie poznałam biedę i trud życia na obczyźnie. Byliśmy uchodźcami, obcymi w nieznanym kraju. Józef znalazł pracę jako cieśla, a ja zajmowałam się naszym domem i opieką nad rosnącym Jezusem. Choć byliśmy daleko od domu, czułam, że Bóg jest z nami i wypełnia swój plan przez te wszystkie trudności.
Rozdział 7: Powrót do Nazaretu
A gdy Herod umarł, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie w Egipcie i rzekł: „Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i idź do ziemi Izraela, bo już umarli ci, którzy czyhali na życie Dziecięcia.” On więc wstał, wziął Dziecię i Mnie, i wrócił do ziemi Izraela.
Lecz gdy posłyszał, że w Judei panuje Archelaos w miejsce ojca swego, Heroda, bał się tam iść. Otrzymawszy zaś we śnie nakaz, udał się w strony Galilei. Przybył do miasta, zwanego Nazaret, i tam osiadł. Tak miało się spełnić słowo Proroków: Nazwany będzie Nazarejczykiem.
Powróciliśmy więc do Nazaretu, gdzie Jezus wzrastał w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi. Widziałam, jak z każdym dniem stawał się mądrzejszy, jak zadawał pytania, które zaskakiwały nawet starszych.
Rozdział 8: Jezus w świątyni
Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go.
Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami.
Na ten widok zdziwili się bardzo, a Ja rzekłam do Niego: „Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie.”
Lecz On im odpowiedział: „Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?”
Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nami i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A ja zachowywałam wszystkie te sprawy w swoim sercu.
Rozdział 9: Początek działalności Jezusa
Gdy Jezus miał około trzydziestu lat, rozpoczął swoją publiczną działalność. Pamiętam ten dzień w Kanie Galilejskiej, gdy byliśmy zaproszeni na wesele. Gdy zabrakło wina, powiedziałam do Niego: „Nie mają już wina.” A On mi odpowiedział: „Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Jeszcze nie nadeszła godzina moja.”
Wtedy powiedziałam do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie.” Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary.
Rzekł do nich Jezus: „Napełnijcie stągwie wodą.” I napełnili je aż po brzegi. Potem powiedział do nich: „Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu.” Oni zaś zanieśli.
A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem – nie wiedział bowiem, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli – przywołał pana młodego i powiedział do niego: „Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory.”
Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.
Rozdział 10: Pod krzyżem
A Mnie, Matce Jego, przyszło stanąć pod krzyżem, gdy wypełniały się słowa Symeona: „A Twoją duszę miecz przeniknie”. Stałam z niewiastami i z uczniem, którego miłował: Janem.
Gdy Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: „Niewiasto, oto syn Twój.” Następnie rzekł do ucznia: „Oto Matka twoja.” I od tej godziny uczeń wziął Mnie do siebie.
Widziałam, jak cierpi mój Syn, jak umiera na krzyżu, a serce moje rozdzierał ból, którego nie wypowiedzą żadne słowa. Lecz nawet wtedy, w najciemniejszej godzinie, ufałam Bogu, wiedząc, że Jego plany są większe niż nasza ludzka zdolność pojmowania.
Rozdział 11: Zmartwychwstanie i Wniebowstąpienie
Gdy nadszedł pierwszy dzień tygodnia, bardzo wcześnie, skoro świt, przyszłam do grobu, niosąc przygotowane wonności. Zastałam kamień odsunięty od grobu. A skoro weszłam, nie znalazłam ciała Pana Jezusa.
Gdy wobec tego byłam bezradna, nagle stanęło przede mną dwóch mężczyzn w lśniących szatach. Przestraszona, pochyliłam twarz ku ziemi, lecz oni rzekli do mnie: „Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał.”
Serce me napełniła radość, jakiej nie zaznałam nigdy wcześniej. Mój Syn zwyciężył śmierć, jak zapowiedział, a wszystkie Jego słowa okazały się prawdą.
Potem Jezus przez czterdzieści dni ukazywał się uczniom, mówiąc o królestwie Bożym. A podczas wspólnego posiłku kazał im nie odchodzić z Jerozolimy, ale oczekiwać obietnicy Ojca: „Słyszeliście o niej ode Mnie – mówił – Jan chrzcił wodą, ale wy wkrótce zostaniecie ochrzczeni Duchem Świętym.”
Potem wyprowadził ich ku Betanii i podniósłszy ręce błogosławił ich. A kiedy ich błogosławił, rozstał się z nimi i został uniesiony do nieba.
Rozdział 12: Zesłanie Ducha Świętego i początki Kościoła
Gdy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowałam się z Apostołami na modlitwie. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić.
Byłam świadkiem, jak Kościół mojego Syna rósł, jak uczniowie z bojących się i ukrywających stali się odważnymi głosicielami Dobrej Nowiny. Byłam wśród nich, modliłam się z nimi, wspierałam ich, dzieliłam się wspomnieniami o moim Synu, których nie znali.
Tak wypełniał się plan Boży, a ja, Jego pokorna służebnica, byłam jego częścią od Zwiastowania aż po te dni, gdy Ewangelia zaczęła się rozchodzić po całym świecie.
Rozdział 13: Wniebowzięcie
Gdy nadszedł czas mojego odejścia z tego świata, zgromadzili się wokół mnie Apostołowie. Modliłam się z nimi, wspominając wszystko, co Bóg uczynił w moim życiu.
I oto przyszedł po mnie mój Syn, Jezus, mówiąc: „Pójdź, błogosławiona moja Matko, do przygotowanego Ci mieszkania.”
A ciało moje, które nosiło Boga, nie zaznało skażenia grobu, lecz zostało wzięte do nieba, gdzie czekała na mnie korona chwały. Tam, w Królestwie mojego Syna, stałam się Królową Nieba i Ziemi, ale przede wszystkim Matką wszystkich wierzących, zawsze gotową wstawiać się za nimi u mojego Syna.
I tak dopełniła się moja droga, od pokornej służebnicy do niebieskiej Królowej, zawsze jednak pozostając tą, która mówi: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego.”
Zakończenie
To jest moje świadectwo, które zachowałam w sercu i przekazuję wam, abyście wierząc w mojego Syna, Jezusa Chrystusa, mieli życie w imię Jego. Niech będzie chwała Bogu Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu, teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen.